Inteligentny zamek w Warszawie, ja na Teneryfie – to ma więcej sensu, niż Wam się wydaje

tedee

Spośród wszystkich urządzeń należących do szeroko pojętego Smart Home, jednym z najbardziej interesujących był dla mnie od zawsze zamek elektroniczny, sterowany z poziomu smartfona. Wreszcie nadszedł moment, w którym w drzwiach mojego mieszkania zagościł przedstawiciel tego segmentu rynku – a konkretnie tedee powered by Gerda. Co ciekawe, stało się to na chwilę przed naszą przeprowadzką (na jakiś czas) na Teneryfę i, paradoksalnie, okazało się strzałem w dziesiątkę. Bo, choć nie używaliśmy go na co dzień, spisywał się zawsze wtedy, gdy pojawiała się taka potrzeba.

Pełną recenzję zamka tedee mogliście już przeczytać na łamach oiot. Dzięki obszernemu testowi, wykonanemu jakiś czas temu przez Krzysztofa, mogłam podejść do tematu zupełnie inaczej, skupiając się na konkretnych zastosowaniach, w których inteligentny zamek w moim przypadku okazał się urządzeniem na wagę złota. Szybko uświadomiłam sobie, że jego zdalna obsługa czy możliwość udostępnienia wirtualnego klucza wybranym osobom to dwie kwestie, które odgrywają dla mnie największą rolę.

Z tedee nie zapomnisz zamknąć drzwi

Zacznę od krótkiej anegdotki. Kilka lat temu, podczas targów IFA w Berlinie, jeden z redaktorów Tabletowo, który akurat pojechał ze mną relacjonować dla Was to wydarzenie, już podczas drogi na hale targowe zaczął się zastanawiać, czy zamknął drzwi pokoju hotelowego. Ta myśl nie dawała mu spokoju na tyle, że postanowił nadrobić kawałek trasy i… wrócić się, by sprawdzić, czy jego wątpliwości są słuszne. Jak się pewnie domyślacie – nie były. Mając inteligentny zamek, można łatwo się uspokoić – wystarczy odpalić aplikację na smartfonie, by sprawdzić, czy drzwi w danej chwili są zamknięte czy otwarte – i zdalnie je zamknąć, jeśli faktycznie zapomnieliśmy o tym, wychodząc w pośpiechu.

Do poprzedniej wkładki – standardowego zamka – mieliśmy dwa klucze. Wylatując poprzednim razem, oba zostawiliśmy dwóm zaufanym osobom, które w razie potrzeby mogły pojawić się w mieszkaniu i „podlać kwiatki”. Oznacza to, że sami zostaliśmy bez klucza, przez co – wracając do domu późnym samolotem – byliśmy zmuszeni do budzenia jednej ze wspomnianych wcześniej osób. Z tedee ten problem zniknął. Nie dość, że są trzy fizyczne klucze (które nazwałabym raczej awaryjnymi), to jeszcze stale mogę sterować zamkiem z aplikacji na smartfonie i udostępniać wirtualne klucze osobom, którym chcę. Tak, również będąc na Teneryfie.

Zdalne sterowanie zamkiem i udostępnianie wirtualnych kluczy

Prosty przykład – pod drzwiami pojawia się kurier. Jeśli to człowiek, którego już dłużej znam i mam do niego zaufanie, mogę mu zdalnie otworzyć drzwi, by tuż za nimi zostawił paczkę. Nie pokusiłabym się o udzielenie mu stałego ani tymczasowego dostępu do zamka, bo to zdecydowanie zbyt dużo w takim przypadku, ale sama możliwość otworzenia drzwi osobie w Warszawie, będąc na Teneryfie, jest genialna. Do tego podgląd na kamerce, jak wyglądała ta „wizyta” i temat paczki załatwiony.

W dodatku nie ma obaw o to, co w sytuacji, w której po takiej szybkiej wizycie zapomnimy zamknąć drzwi. Wystarczy, że w aplikacji ustawimy automatyczne zamykanie zamka po upływie konkretnego czasu, który sami definiujemy.

Siostra to już inny temat. Otrzymała ode mnie nie tylko fizyczny klucz (na wszelki wypadek), ale też wirtualny. Dzięki temu w każdej chwili może pojawić się u mnie i sama sobie otworzyć drzwi. W ustawieniach aplikacji można włączyć powiadomienia o otwieraniu i zamykaniu drzwi przez osoby upoważnione, więc za każdym razem, gdy taka sytuacja miałaby miejsce, od razu bym o tym wiedziała.

Tak samo, jak wiem o tym, że mój przyjaciel, będący jednocześnie moim sąsiadem, ma tendencję do zapominania o zamknięciu drzwi. Dwa razy w tygodniu wyświadcza mi przysługę – zrasza mech, który mam w mieszkaniu na jednej ze ścian. Co prawda, ten powinien utrzymywać wilgotność na odpowiednim poziomie sam, automatycznie, to jednak przy upałach, jakie obecnie panują, jest to utrudnione. Przyjaciel jest raczej mało technologiczny, więc drzwi otwiera sobie standardowym kluczem. Niestety, często zapomina je zamknąć, przez co chwilę po jego wizycie sama – zdalnie – mogę zamknąć zamek. Lub, co jeszcze lepsze, ustawić w aplikacji, by zamek zamykał się automatycznie po upłynięciu konkretnego czasu.

Przyjaciółka spoza Warszawy przyjeżdża do stolicy i chce przenocować pod moją nieobecność? Żaden problem – zdalnie otwieram drzwi, dzięki czemu nie muszę jej odmawiać tej przysługi („wiesz co, chętnie bym ci pomogła, ale nie ma mnie w Warszawie” – to już przeszłość).

Ostatnio też szwagier pytał, jaką hulajnogę polecam w konkretnym przedziale cenowym. Odpowiedziałam mu szybko: podjedź do mnie, w mieszkaniu znajdziesz moją – używaj, póki mnie nie ma, po co ma tak stać nieużywana.

A to tylko kilka z wybranych przykładów zastosowań zamka inteligentnego.

To uzależnia

Muszę przyznać, że tedee uzależnia. Bardzo szybko zapomniałam o konieczności noszenia kluczy do domu. Powiem więcej. Korzystając z tedee na miejscu w Warszawie, łapałam się na tym, że wychodząc z domu, zupełnie zapominałam o kluczach, przy których jest pestka do domofonu.

I o ile wychodząc do sklepu nie ma to żadnego znaczenia – furtkę można otworzyć kodem, tak z garażu do klatki bez pestki dostać się nie da. Nie pozostaje mi nic innego, jak przepiąć ją do kluczyków samochodowych, które praktycznie zawsze mam przy sobie lub… dorobić sobie pestkę w postaci naklejki na telefon, bez którego przecież nigdy nie ruszam się z domu.

Co z głośnością otwarcia / zamknięcia drzwi? O cichym czy nawet bezgłośnym działaniu nie ma mowy. W wielu sytuacjach może być to problem, ale dla osób korzystających z opcji automatycznego otwierania drzwi, którzy wchodząc w ustawioną strefę otwierają drzwi lub wychodząc zamykają je, możliwość usłyszenia tego, że drzwi wykonały zalecaną aktywność jest jak najbardziej OK. Nie jest to konieczne – zawsze można to przecież sprawdzić w aplikacji, ale słysząc ten dźwięk, sięganie po telefon przez osoby przewrażliwione, nie jest już potrzebne.

Zamek inteligentny to doskonała rzecz

Nie miałam do czynienia z innymi zamkami inteligentnymi niż tedee, ale wiem jedno – to świetna rzecz. Dla osób, które podróżują zdecydowanie produkt warty rozważenia, ale nie tylko dla nich, bo na co dzień również sprawdza się świetnie. A i możliwość zgubienia fizycznego klucza – zwłaszcza w damskiej torebce – maleje do minimum 😉

Wyobrażam sobie, że tedee świetnie sprawdzi się w biurach (czego przykład dał mi ostatnio znajomy właściciel firmy, zatrudniający kilka osób w open space – żaden z nich nie ma fizycznego klucza), mieszkaniach na wynajem krótko- czy długoterminowy, ale również w mniej oczywistych przypadkach typu otworzenie drzwi sprzątaczce, kurierowi czy znajomemu, który pomylił godzinę i zbyt szybko wpadł na imprezę – jeszcze zanim zdążyliśmy wrócić z zakupów.

Moje zdanie na temat tedee już znacie – to rozwiązanie, które w wielu przypadkach okazuje się nieocenione. Gdybym miała jeszcze raz stanąć przed podjęciem decyzji o instalacji tedee w drzwiach swojego mieszkania – zrobiłabym to bez zastanowienia.

Może nie jest to najtańsze rozwiązanie (sam zamek kosztuje ok. 1289 złotych, ale o wiele rozsądniej kupić zestaw, składający się z zamka, mostka i wkładki, który kosztuje 1849 złotych), ale jestem przekonana, że sporo osób za wygodę użytkowania płynącą z korzystania z niego, będzie w stanie za nie tyle zapłacić.

Bo po prostu warto.

Exit mobile version