Recenzja Mi Vacuum Cleaner Mini – niby absurdalny, a jednak niezbędny

Recenzja Mi Vacuum Cleaner Mini - niby absurdalny, a jednak niezbędny

Od czasu do czasu stronę główną oiot.pl zasila recenzja odkurzacza – czasem jest to robot sprzątający, np. Viomi SE, czasami jest to model bezprzewodowy, jak Viomi A9. Mogę jednak z całą pewnością powiedzieć, że recenzji takiego odkurzacza jeszcze u nas nie czytaliście… Przed Wami Mi Vacuum Cleaner Mini – przenośny mini odkurzacz od Xiaomi.

Mi Vacuum Cleaner Mini trafił w moje ręce jako świąteczny prezent od producenta. Przyznam szczerze, że mini odkurzacz najpierw wywołał we mnie salwę sympatycznego śmiechu – potraktowałem to małe ustrojstwo raczej jako zabawny gadżet, aniżeli poważny sprzęt. Wraz z upływem dni zauważałem jednak, że po Mi Vacuum Cleaner Mini sięgam coraz częściej i częściej… Dlaczego? Pozwólcie, że zabiorę Was w tę przepełnioną odkurzaczami podróż.

Mi Vacuum Cleaner Mini nie jest, oczywiście, pełnoprawnym odkurzaczem

Choć wydaje mi się to oczywiste, zacznijmy właśnie od tego. Mi Vacuum Cleaner Mini to urządzenie, którego w żadnym wypadku nie można traktować jako pełnoprawny odkurzacz. Nie trzeba wiele się przyglądać, żeby zobaczyć, że chociażby taki Viomi A9 jest znacznie większy, znacznie mocniejszy i ma znacznie więcej zastosowań. Ale nie o to w tym chodzi.

Miejcie jednak z tyłu głowy, że to urządzenie na stronie producenta 199 złotych. Z czasem mogę stwierdzić, że Mi Vacuum Cleaner Mini okazał się być gadżetem na tyle praktycznym, że jest warty swojej ceny. Nie miejcie złudzeń, mimo wszystko nadal rozpatruję go w kategorii ciekawego gadżetu i nietypowego prezentu.

Specyfikacja techniczna:

Mi Vacuum Cleaner Mini ma kształt tuby u średnicy 55 milimetrów i wysokości 267 milimetrów. Producent przyrównuje ten sprzęt do termosa i w zasadzie jest to porównanie trafne – również jeśli chodzi o wagę, bo urządzenie waży jakieś pół kilograma. Od spodu urządzenia znajdziemy wylot powietrza oraz wtyczkę USB typu C służącą do ładowania naszego odkurzacza, zaś w górnej części znajduje się otwierany pojemnik na odpady. Z tegoż pojemnika, po demontażu, można jeszcze wyciągnąć filtr zanieczyszczeń, składający się ze stalowej siatki oraz właściwego filtru HEPA.

Warto wspomnieć, że pojemnik na odpady jest „podwójnie” zabezpieczony. Aby móc wysypać z niego nieczystości, musimy najpierw przesunąć suwak w dół, a następnie wcisnąć go jak przycisk. Nie ma więc mowy o tym, że świeżo odkurzone paprochy wysypiemy na podłogę w drodze do kosza. Sam rozmiar pojemnika jest… więcej niż wystarczający. Nie sądzę, żeby ktoś z pomocą Mi Vacuum Cleaner Mini zbierał na jednym ładowaniu więcej nieczystości.

Spokojnie, niepasująca podstawka nie pochodzi z zestawu sprzedażowego 😉

Jeśli chodzi zaś o parametry samego odkurzacza, to Mi Vacuum Cleaner Mini moc znamowionową 120 W i deklarowaną moc ssania na poziomie 130000 Pa, która osiągana jest przy pomocy 88000 obrotów na minutę. Odkurzacz został wyposażony w dwa tryby pracy – w pierwszym z nich Mi Vacuum Cleaner Mini może pracować 30 minut w standardowym, a w drugim 9 minut. Przełączamy się pomiędzy nimi za pomocą przycisku – pierwsze kliknięcie włącza odkurzacz, drugie przełącza go w tryb maksymalnej mocy, trzecie wyłącza i tak w kółko. Za zasilenie całości odpowiada akumulator o pojemności 2000 mAh – żeby go w pełni naładować, trzeba poświęcić mniej więcej 1,5 godziny.

W pudełku, poza samym odkurzaczem i przewodem do ładowania, producent zamieścił jeszcze dwie końcówki – długą „przedłużkę” szczelinową oraz końcówkę ze szczotką. Co istotne, te dwie części można ze sobą łączyć, uzyskując w ten sposób dłuższą końcówkę zakończoną szczotką.

Odkurzacz nie tylko biurkowo-kanapowy

Mi Vacuum Cleaner Mini do odkurzania podłóg, co oczywiste, się nie nadaje. Z początku myślałem, że przyda mi się przede wszystkim do zachowywania porządku na biurku i odkurzania laptopowej klawiatury, w przypadku zgromadzenia się tam okruszków czy paprochów. Tak też z początku zrobiłem – wyczyściłem klawiaturę i zajrzałem jeszcze w kilka szczelin, które „w normalnym” trybie po prostu przetarłbym wilgotną ściereczką.

Z czasem zauważyłem, że Mi Vacuum Cleaner Mini jest bardzo wygodnym kompanem ścierania kurzu właśnie. Duże powierzchnie można dużo szybciej przetrzeć „standardową” metodą, ale mini odkurzacz jest dosyć wygodnym sposobem na zebranie nieczystości z miejsc, gdzie nie tak łatwo dotrzeć ścierką czy nawet dłonią. Poczynając od różnego rodzaju ciasnych zakamarków, na grzbietach książek czy elementach sprzętu różnego typu kończąc. Zresztą, być może kojarzycie, że to właśnie Mi Vacuum Cleaner Mini posłużył mi do czyszczenia filtra recenzowanego ostatnio oczyszczacza powietrza Xiaomi Mi Air Purifier Pro H.

W międzyczasie odkryłem, że Mi Vacuum Cleaner Mini przydaje mi się częściej, niż bym się spodziewał. Nie będę już wymieniał wszystkich tych miejsc, z których można zbierać kurz, bo sami musicie się zastanowić czy jesteście otoczeni bibelotami i w jakim stopniu. Powiem tylko, że sprzęt, którego recenzję właśnie czytacie (a ja nadal jestem trochę w szoku, że ją piszę ;)), świetnie radzi sobie także przy miejscowym odkurzenia samochodu, gdy coś się wysypie (sprawdzone na ziemi w przypadku przewróconego doniczka z kwiatkiem), a także zgrabnego zebrania okruszków z fotela czy kanapy, gdy niefortunnie rozsypiemy wszystko, co skrupulatnie łapaliśmy na talerz.

Pokusiłbym się o stwierdzenie, że Mi Vacuum Cleaner Mini może być również wygodnym kompanem w podróży, choć wyobrażam go sobie raczej w przypadku przemieszczania się kamperem czy z przyczepą. Niestety, w tej kwestii raczej teoretyzuję.

Codzienne użytkowanie

Cóż, tutaj chyba nie trzeba mówić zbyt wiele. Mi Vacuum Cleaner Mini w standardowym trybie pracy, który służy chociażby do „ścierania kurzu”, wytrzymuje mniej więcej 30 minut na jednym ładowaniu. Powiem szczerze – nie udało mi się tego dokładnie sprawdzić, bo w przypadku takiego małego odkurzacza doraźnego użytku, pół godziny ciągiem to wieczność.

Tryb turbo przyda się wtedy, kiedy trzeba chociażby odkurzyć samochód, w którym coś się wysypało. Ku mojemu zaskoczeniu, mocy z powodzeniem wystarczy na wessanie nawet tych nieco trudniejszych zabrudzeń z dywanika czy bagażnika, a czas rzędu 9 minut to więcej niż wystarczająco do takich zastosowań.

Nie sądzę jednak, żeby ktokolwiek miał cierpliwość do odkurzania całego samochodu tym cackiem – nawet, gdyby miało mu wystarczyć baterii. W codziennym zastosowaniu sprawdza się jednak rewelacyjnie do odkurzenia kratek nawiewu, mieszka skrzyni biegów, cupholderów i innych drobnych zakamarków.

Zresztą, jak już wspomniałem, Mi Vacuum Cleaner Mini to raczej odkurzacz do doraźnego zebrania nieczystości tu i ówdzie, więc czas pracy na baterii nie jest tu aż taki kluczowy – również dlatego, że próba odkurzenia z jego pomocą całego dywanu czy pomieszczenia byłaby i tak zbyt karkołomna.

Pomocne w uzupełnianiu energii okazuje się być gniazdo USB typu C – sam podłączam odkurzacz do ładowania wtedy, gdy już nie chce przejść w tryb turbo (co, jak się domyślam, zwiastuje niski poziom naładowania baterii) lub… jak mi się przypomni.

Gniazdo USB typu C otoczone przez wyloty powietrza

Czy do czegoś mógłbym się przyczepić? Zabrzmi to śmiesznie, ale przydatne byłoby niezależne włączanie/wyłączanie i zmiana trybu pracy. Mi Vacuum Cleaner Mini świetnie nadaje się do (względnie) cichego zebrania paprochów, ale… na drodze do jego wyłączenia i tak czeka nas włączenie na krótką chwilę trybu turbo. Jednocześnie nie ma żadnego sposobu na sprawdzenie poziomu baterii – poza chwilą, kiedy odkurzacz jest już na zupełnym wyczerpaniu. Trzeba od czasu do czasu naładować akumulator „prewencyjnie”, jeśli nie chcemy się zaskoczyć.

Dodatkowo, przydałoby się, gdyby producent dorzucił do zestawu choć najprostszą podstawę ułatwiającą trzymanie całości w jednym miejscu, a nie rzuconą gdzieś w kąt. Mi z pomocą przyszedł gotowy projekt znaleziony w internecie i kuzyn z drukarką 3D – myślę, że gdyby tylko podstawkę wydrukować z użyciem białego filamentu, a nie jakże „dyskretnej” zieleni, to całość prezentowałaby się nieco lepiej.

Nie ukrywam, że biorę też pod uwagę przemyślenie dłuższej, wąskiej końcówki – zapewne każdy z nas ma w domu takie zakamarki, do których nijak nie da się dostać… nawet tak niewielkim odkurzaczem.

Niemniej, przyczepiam się do wszystkich tych drobnostek, a później… przypominam sobie, że to funkcjonalny gadżet wyceniony na dwieście złotych. I powiem szczerze, że cała złość odchodzi w niepamięć – zwłaszcza, kiedy Mi Vacuum Cleaner Mini po raz kolejny się przydaje.

Mi Vacuum Cleaner Mini w istocie trudno traktować jako odkurzacz. To raczej coś w rodzaju… zmiotki z szufelką. Bardzo fancy, nietypowej i – co za tym idzie – drogiej zmiotki z szufelką. Ale chociaż sprzątanie z jego pomocą daje jakąś dziwną satysfakcję!

Podsumowanie

Przenośny odkurzacz Mi Vacuum Cleaner Mini to z pewnością gadżet i w związku z tym jego recenzję musicie traktować z pewnym przymrużeniem oka. Okazuje się jednak, że jest to sprzęt całkiem przydatny w codziennym użytkowaniu. Zdecydowanie nie jest to urządzenie dla każdego, ale myślę, że jest na tyle ciekawe, że warto było mu poświęcić tutaj kilka słów.

Jeśli chcecie sprawić sobie lub komuś przydatny i relatywnie funkcjonalny prezent za mniej więcej dwieście złotych, to Mi Vacuum Cleaner Mini to po prostu dobry pomysł. W końcu każdy z nas czasem nakruszy na biurku, rozsypie coś na kanapie czy w samochodzie albo omyłkowo naniesie trochę piasku tam, gdzie nie chciał.

Czy Mi Vacuum Cleaner Mini jest w stanie zastąpić pełnowymiarowy odkurzacz pionowy? Zdecydowanie nie. W odkurzaniu schodów, przestrzeni pod kanapą czy całego samochodu zdecydowanie lepiej sprawdza się Viomi A9, który pojawił się w moim domu po pozytywnej rekomendacji Tomka.

Ale w zbieraniu kurzy z mebli czy awaryjnym sprzątaniu małych powierzchni, ten malec jest naprawdę niezastąpiony.

Exit mobile version