Jeśli chcesz być na bieżąco z nowościami oiot.pl, obserwuj nas w Google News. KLIKNIJ.
Google Keen, czyli nowy rywal dla serwisu Pinterest 3
fot. Unsplash.com

Google Keen, czyli nowy rywal dla serwisu Pinterest

Zespół Google Area 120 uruchomił po cichu serwis, który na pierwszy rzut oka wygląda, jak prawdziwy rywal dla Pinteresta. Całość została oznaczona jako Keen i działa w oparciu o algorytmy sztucznej inteligencji.

Keen niemalże od razu kojarzy się z popularnym Pinterestem – Google wykorzystuje w swoim nowym serwisie wiedzę z zakresu sztucznej inteligencji oraz uczenia maszynowego. Współzałożyciel serwisu< CJ Adams twierdzi, iż Keen ma być alternatywą dla pustego i bezmyślnego scrollowania sieci społecznościowych oraz witryn internetowych.

Google Keen, czyli nowy rywal dla serwisu Pinterest 4
Google uruchomiło serwis Keen / fot. Google

Jak działa Keen?

Zasada działania jest prosta. Użytkownicy Keen wybierają treści, w które chcą się zaangażować, a sama platforma dobiera do nich podobne osoby. Tematów do wyboru jest mnóstwo: od tutoriali związanych z pieczeniem chleba, przez ornitologię aż po typografię. Keen pozwala wybierać treści, które nam się podobają i dzielić się nimi z innymi osobami, a także znajdować wspólny język z użytkownikami.

Sztuczna inteligencja w Keen ma także na bieżąco podsuwać nowe treści, które przyciągną naszą uwagę.

Nie brzmi to rewolucyjnie prawda? Obecnie każda witryna wykorzystuje tego typu mechanizmy, aby sugerować lepsze treści swoim użytkownikom.

Keen ma być drugim Pinterestem?

Co więc takiego ma Keen czego nie ma Pinterest? Po pierwsze, Google ma bardzo dużo doświadczenia w uczeniu maszynowym oraz sztucznej inteligencji, co może przełożyć się na lepszą dystrybucję oraz dopasowanie treści.

Po drugie, Keen ma dokładniej skupiać się na użytkownikach oraz ich zainteresowaniach, stawiając ich w centrum.

To też nie jest tak, iż sam Pinterest nie inwestuje w sztuczną inteligencję. Niestety w tle projektu Google pojawia się wątpliwość na temat tego, co tak naprawdę z całego rozwiązania wyciąga amerykańska firma w kontekście danych powiązanych przy konkretnych użytkownikach. Wygląda póki co na to, że dane pozyskiwane przez Keen są dopasowywane do istniejących informacji na temat wybranych osób. Logowanie następuje bowiem za pośrednictwem konta Google.

Interesujące jest to, jak Google masowo wprowadza swoje systemy uczenia maszynowego do kolejnych aplikacji. Być może Keen za rok skończy jak inne projekty giganta – na zapomnianym śmietniku.