Recenzja JIMMY JV85 Pro. Niby przerost akcesoriów nad ergonomią, a jednak świetny odkurzacz

9
Ocena

Chyba nikt nie lubi odkurzać, prawda? Choć z przyjemnością lwią część roboty można zlecić robotowi sprzątającemu, to niestety nic nie wyręczy ręki człowieka, poprawiającego efekty tu i tam. Pewnym udogodnieniem w tym zakresie są bezprzewodowe odkurzacze, dzięki którym możemy skupić się na samym odkurzaniu, a nie ciągnięciu za sobą przewodu i przepinaniu się między gniazdkami. Jak w tym zakresie wypada obfity w akcesoria JIMMY JV85 Pro? Ta recenzja na pewno przybliży wam moje spojrzenie na ten temat ;).

Ostatnimi czasy ciepło spoglądam nie tylko na automatyczne odkurzacze sprzątające (jak, nie szukając daleko, recenzowany niedawno Roborock S7), ale również odkurzacze bezprzewodowe, jak chociażby zakupiony przeze mnie po recenzji Tomka – Viomi A9. Nie będę ukrywał, że w tej recenzji będę nieco posiłkował się przyjętym przez Tomka schematem – z kilku powodów.

Po pierwsze, podobnie jak on miałem początkowo wątpliwości, czy podołam opisywaniu wrażeń z – jakby nie patrzeć – bardzo prostego w obsłudze i zastosowaniu urządzenia. Po drugie, schematyczne podejście dla recenzji, będzie ułatwieniem dla Was – na etapie podejmowania decyzji zakupowej łatwiej będzie porównać jeden model z drugim, a tym samym zadecydować, co będzie lepszym wyborem. Po trzecie, szczerze mówiąc najważniejsze, od niemalże pół roku domowe porządki uzupełnia u mnie właśnie Viomi A9, więc sam podchodzę do tej sprawy trochę porównawczo. Nie przedłużając, przejdźmy do rzeczy.

JIMMY JV85 Pro – cena i dostępność

Myślę, że jeszcze zanim przejdę do konkretów, warto byłoby nieco spozycjonować ten model. Odkurzacz do testów dostarczył sklep Geekbuying.pl – za co, korzystając z okazji, bardzo dziękuję.

Oczywiście odkurzacz możecie kupić właśnie na tej stronie. JIMMY JV85 Pro został wyceniony tu na 1049 złotych (podobnie jak w przypadku recenzowanego niedawno na Tabletowo biurka z elektryczną regulacją wysokości, proponuję zupełnie nie sugerować się przekreślonymi cenami ;). Korzystając z kodu rabatowego BVLP6I56 obniżycie cenę o 50 złotych – do 999 złotych!

Po zajrzeniu w porównywarkę cenową wyszukałem, że JIMMY JV85 Pro da się spokojnie kupić w pewnych (w sensie, że zaufanych ;)) polskich sklepach za 1019 złotych. Czyli kupując z kodem coś tam faktycznie oszczędzamy 😉

JIMMY JV85 Pro – zestaw sprzedażowy

Ubogi we wspomnienia dotyczące rozpakowywania Viomi A9 – tam w zasadzie nie było czemu się przyglądać, ani tym bardziej analizować – spodziewałem, się że JIMMY JV85 Pro nie zaskoczy mnie w tym zakresie. Rzeczywiście, spodziewałem się interesującej (i, jak się okazało, funkcjonalnej) rury, ale mnogość akcesoriów naprawdę mnie zaskoczyła – przez kilka długich minut przyglądałem się szeregowi elementów, aby rozpoznać zastosowanie każdego z nich.

Zestaw sprzedażowy odkurzacza Jimmy JV85 Pro / fot. Geekbuying.pl

Podczas sesji zdjęciowej testowego odkurzacza pokusiłem się o podzielenie akcesoriów tematycznie, więc dla przejrzystości podobnie zrobię w tym tekście. Zacznijmy może po prostu od tego, że w opakowaniu znalazł się sam odkurzacz JIMMY JV85 Pro wraz z baterią (osiem „ogniw litowych” po 2500 mAh) – to chyba oczywiste. Oprócz tego, uchwyt na ścianę wraz z zasilaczem – te pojawią się na zdjęciu trochę później.

Pierwszą grupę akcesoriów otwierają te, które określiłem jako przedłużki. JIMMY JV85 Pro wręcz „charakteryzuje” się tym, że główną, metalową rurę, można zginać w połowie – nic dziwnego więc, że ten fioletowy element rzuca się w oczy jako pierwszy. Jeszcze zanim omówimy jego budowę dodam, że w zestawie znajduje się też elastyczna, rozciągająca się rura oraz coś w rodzaju… regulowanego kolanka? Nazwijmy ten element łącznikiem. Zdjęcie chyba dobrze oddaje jego końcówki – łącząc go właśnie z tą główną rurą możemy uzyskać wygodny dostęp do wysoko usytuowanych miejsc, jak na przykład framugi czy szafy lub sprzątać pod bardziej wygodnym kątem, jeśli korzystamy z samego odkurzacza.

Oczywiście przedłużki możemy dowolnie ze sobą łączyć – warto jednak mieć na względzie, że charakterystyczny klikowy zatrzask ma tylko metalowa rura – pozostałe elementy po prostu pasują „na wcisk”.

Na odrobinę dodatkowej uwagi zasługuje właśnie metalowa rura – która po wciśnięciu przycisku staje się „elastyczna” w jednym punkcie, dzięki czemu możemy wygodnie zajrzeć chociażby pod szafki czy kanapy. Do zastosowania przejdziemy trochę później, pozwolę więc sobie je ominąć. Warto jeszcze podkreślić, że metalowa rura jest jedyną „przedłużką”, wspierającą elektryczne końcówki.

Skoro o elektrycznych końcówkach już zacząłem, to możemy powiedzieć słowo właśnie o nich. Producent zdecydował się na zawarcie w zestawie nie tylko elektrycznej końcówki obrotowej z końcówką do podłóg, ale dał nam do wyboru zarówno miękką szczotkę do twardych podłóg, jak i szczotkę do dywanów (przypominającą budowę tę z robotów sprzątających).

Dodatkowych elementem wyposażenia jest elektryczna końcówka do materacy – co prawda materacy nią nie odkurzałem, ale do samochodu też sprawdza się nieźle. Jak już wspomniałem, do pracy obrotowych końcówek konieczne jest albo wpinanie ich bezpośrednio do odkurzacza, albo korzystanie z metalowej rury.

W przeciwieństwie do głównej szczotki z Viomi A9, JIMMY JV85 Pro nie wspomaga nas podczas odkurzania żadnym oświetleniem LED-owym. Wierzcie mi lub nie, ale to naprawdę spora wada. Początkowo mi też wydawało się to być zupełnie zbędnym bajerem, ale okazuje się, że to naprawdę bardzo przydatna funkcja – w takiej konfiguracji nie ma możliwości, że przegapimy jakiś brud czy kurz, co jest szczególnie przydatne przy odkurzaniu na przykład schodów lub zaglądania pod szafki czy kanapę. Niemniej, do wrażeń z użytkowania przejdziemy później – póki co poprzestańmy na tym.

Kolejne są szczotki wyposażone we włosie. Dwie z nich – końcówkę szczelinową oraz końcówkę do tapicerek – możemy wykorzystywać zarówno jako elementy twarde, jak i wysunąć końcówki z włosiem tak, aby dokladnie posprzątać wszystkie miejsca. Uzupełnieniem tej grupy akcesoriów jest szczotka z miękkim włosiem, którą możemy czyścić wrażliwe na zarysowania powierzchnie. To ona, w połączeniu z metalową rurą i „kolankiem”, może świetnie się nadać do sprzątania górnej części szaf, za sprawą swojej dużej powierzchni. Jako że o tej sekcji nie mam do powiedzenia nic więcej, na zdjęciu jest jeszcze uchwyt do mocowania na ścianie z zasilaczem.

Jednak to nie jest tak, że o uchwycie do mocowania na ścianę nie mam nic do powiedzenia. I nie mam na myśli tego, że producent dołącza śruby niezbędne do jego zamontowania ani to, że sam zdecyduje się na jego przyklejenie na jakąś mocną taśmę dwustronną ;).

Po pierwsze, należy zwrócić uwagę na fakt, że JIMMY JV85 Pro to odkurzacz ładowany wyłącznie z pomocą stacji dokującej. To do niej wpinamy zasilacz zakończony charakterystyczną ósemką i dopiero w ten sposób możemy dokarmić akumulator naszego urządzenia. Niestety, nie ma żadnej możliwości, aby naładować baterię bezpośrednio. Takie rozwiązanie gwarantuje, że zawsze mamy w pełni naładowaną baterię w odkurzaczu i jest wygodne (bo bezobsługowe – odstawiam na miejsce i samo się ładuje), ale nie jest pozbawione wad.

Na żywo tej różnicy odcieni (odkurzacz vs. końcówki) w zasadzie… nie widać 😉

Zdecydowanie bardziej trafia do mnie to, co oferuje Viomi A9. Po pierwsze, nie trzeba wiecznie doładowywać baterii do pełna – jeśli odkurzacz służy do regularnego, ale mało intensywnego sprzątania, to wystarczy co kilka sprzątań podpiąć zasilacz na parę godzin i odpiąć go przy najbliższej okazji. Po drugie, w tym przypadku jesteśmy zmuszeni ładować odkurzacz na stacji dokującej – w przypadku Viomi A9 bardzo często wyjmuję baterię i ładuję ją „zewnętrznie” gdzieś pod ręką. Może to niepotrzebne zawracanie głowy, ale jednocześnie nie trzeba zagospodarować miejsca na odkurzacz akurat tam, gdzie mamy wygodny dostęp do prądu i zwisający wiecznie kabel nie będzie nam przeszkadzać.

Drugi zarzut tyczy się tego, że Jimmy JV85 Pro jest bardzo bogato wyposażony w akcesoria, których… nie ma gdzie podziać. Skoro mamy już stację dokującą, którą musimy umieścić gdzieś na stałe, to może warto byłoby chociaż spróbować zagospodarować tam trochę więcej miejsca? Nie mówię, żeby mieściła w sobie wszystkie szczotki obrotowe i gadżety – ale oprócz dwóch wypustek w górę przydałyby się chociaż jeszcze dwie w dół. Jedna na łącznik i trzy szczotki czy też dwie zagospodarowane przez wygiętą rozciągającą się rurę i kolejne dwie z końcówkami szczelinowymi i do tapicerki?

Nie wiem, może przesadzam z tym narzekaniem, ale mnogość akcesoriów w przypadku tego odkurzacza jest naprawdę powalająca i… zwyczajnie nie ma gdzie ich podziać. Trzeba zagospodarować na to osobną półkę lub, tak jak ja w czasie testów, karton. Z drugiej strony, wszystkiego w jednym miejscu i tak nie da się pomieścić. Cóż, wnioski na ten temat musicie wyciągnąć sami.

Pozwólcie, że nie będę rozwodził się specjalnie na temat odkurzacza. Fakt, fioletowy kolor zwraca uwagę (podobnie, jak czerwono-niebieska szczotka główna, która fioletowa staje się dopiero w czasie pracy), ale nie wiem czy ten sprzęt należy oceniać przez ten pryzmat? Zależy, czy zagospodarujecie mu wystarczająco dyskretne miejsce spoczynku ;).

JIMMY JV85 Pro – specyfikacja techniczna

Pełną specyfikację techniczną odkurzacza możecie odnaleźć na stronie producenta, jednak klasycznie pozwolę sobie na umieszczenie tutaj najważniejszych cech urządzenia. Swoją drogą, na jimmy.eu JIMMY JV85 Pro został wyceniony na 289,99 euro, czyli w przeliczeniu ponad dwieście złotych więcej niż w innych sklepach.

Jeżeli chodzi o jakość wykonania odkurzacza, to nic nie zwróciło mojej uwagi na tyle, żeby poświęcać tej sekcji osobny akapit. Jak całość jest wykonana, chyba każdy widzi – nic nie prosi się tutaj o szczególną wzmiankę. No, może to, że udało mi się porysować klapkę pojemnika na odpady – niemniej, stało się to w warunkach, że tak powiem „nietypowych”, a na dodatek w żaden sposób nie wpływa na pracę urządzenia. Ba, niespecjalnie nawet zmienia jego estetykę – bez mocnego oświetlenia do fotografii, w zasadzie trudno czegokolwiek się dopatrzeć. Zwłaszcza, że odkurzacz i tak zwykle jest zakurzony i trochę zabrudzony ze względu na charakter swoich zastosowań, prawda? 😉

Jimmy JV85 Pro – o baterii i trybach słów kilka

W kontekście specyfikacji technicznej, najważniejszym aspektem urządzenia wydaje się być czas pracy według deklaracji i jego konfrontacja z rzeczywistością – a także to, ile czasu trzeba będzie poświęcić na dokarmienie baterii. Zamieszczone na powyższej liście wartości to te, jakie deklaruje producent – zakres wynika z tego, że korzystanie z obrotowej szczotki wydłuża nam czas pracy na baterii względem zwykłych końcówek.

Jeżeli chodzi o odniesienie czasu pracy na baterii do realnego zapotrzebowania, to osobiście określam je na „więcej niż wystarczające”, choć niewątpliwie wynika to z faktu, że za główne odkurzanie odpowiada u mnie Viomi V3 (czyli, jak zawsze wspominam, brat bliźniak recenzowanego przez Kacpra Xiaomi Mi Robot Vacuum Mop Pro) – w warunkach codziennych odkurzacz bezprzewodowy to głównie odkurzanie schodów, zakamarków i porządki bieżące. Niemniej, odniosłem te wartości do rzeczywistości – również dlatego, że na potrzeby testów zaprzągałem odkurzacz do większych porządków, niż zrobiłbym to „normalnie”.

Zacznijmy może od najskuteczniejszego, ale przy tym najgłośniejszego trybu Max. JIMMY JV85 Pro z podłączoną obrotową szczotką pracował w tym trybie przez dokładnie 10 minut i… przy poziomie naładowania 20% przełączył się na tryb Turbo bez możliwości powrotu do tego najmocniejszego (swoją drogą, fajne to nazewnictwo trybów, takie trochę bezsensowne…). Niemniej, pozostałe 20% baterii wystarczyło na dokładnie 5 minut pracy. Niby jest kwadrans, ale taki nie do końca zgodny z obietnicami…

Kolejny tryb, Max, nie ma już oporów, żeby z naładowanej do 100% baterii wyssać całą możliwą energię. Z podłączoną szczotką obrotową (która w końcu zużywa trochę energii, stąd te „widełki”) odkurzacz wytrzymał jakieś 25 minut – można powiedzieć, że to taka „średnia krajowa”.

Deklarowany przez producenta czas pracy w trybie Eco to 55-70 minut… ale wiecie co? Nie sprawdziłem tego tak dokładnie. Po pierwsze, nie mam czego odkurzać ciągiem przez taki długi czas ;). Po drugie, w tym trybie odkurzacz pracuje na tyle dyskretnie, że nie widzę większego sensu korzystania z trybu Eco. Zważywszy na fakt, że odkurzacz jest zaprojektowany do stałego przetrzymywania na stacji ładującej (chyba, że chcecie – tak jak ja na potrzeby testów – ustawiać odkurzacz bez akcesoriów na stacji wspartej przez książkę), zawsze powinniście mieć energii w odkurzaczu na tyle, żeby nie musieć marnować czasu na ledwie delikatne zamiatanie. Niemniej, żeby nie było wątpliwości – rzeczywiście w tym trybie energii ubywa zauważalnie wolniej i myślę, że deklarowane czasy producenta są zbliżone do rzeczywistości.

Jeżeli chodzi o deklarowane przez producenta czasy pracy na baterii, to JIMMY JV85 Pro niczym się nie wyróżnia – w zasadzie pracuje tyle samo, co Viomi A9, jeżeli chodzi o tryb średni i maksymalny. Wiele odkurzaczy osiąga znacznie gorsze rezultaty w trybie Eco, ale naprawdę nie ma co sugerować tą wydmuszką. Trybem optymalnym do odkurzania jest tryb średni, nazwany tutaj Turbo, wspomagany tylko od czasu do czasu przez tryb maksymalny. Nie dość, że mocy będzie tutaj wystarczająco, to baterii spokojnie wystarczy na wysprzątanie nawet większych mieszkań.

Warto mieć jeszcze z tyłu głowy, że ładowanie urządzenia do pełna potrafi trwać nawet 5 godzin, więc jeśli braknie wam energii w akumulatorze, to krótka przerwa na kawę zdecydowanie nie wystarczy do jego konkretnego podładowania.

Jednak tym, co jest imponujące w przypadku tego modelu, jest właśnie moc odkurzania. Z tego, co się orientuję – choć nie miałem okazji sprawdzić tego samodzielnie – JIMMY JV85 Pro jest jednym z mocniejszych odkurzaczy na rynku i dużą moc rzeczywiście czuć. Viomi A9 w tym zakresie zdecydowanie wymięka, choć nie ma nic za darmo… ale skoro jesteśmy już przy takich szczegółach, to przejdźmy do codziennego użytkowania sensu stricto.

Jimmy JV85 Pro – codzienne użytkowanie

Pierwszym, co zwróciło moją uwagę podczas użytkowania tego modelu, jest… relatywnie wysoka waga odkurzacza. O tyle, o ile nie jest to specjalnie uciążliwe czy męczące przy odkurzaniu z metalową rurą, tak docieranie do trudniej ulokowanych zakamarków czy odkurzanie samochodu rzeczywiście nie były za sprawą tej wagi aż tak przyjemne. Tutaj punkt dla Viomi A9 – tańsza propozycja jest zdecydowanie lżejsza, choć oczywiście przekłada się to również na mniejszą moc ssania.

No właśnie, moc ssania. To druga rzecz, którą JIMMY JV85 Pro zwraca uwagę, jednak w tym przypadku zdecydowanie mówimy o atencji pozytywnej. Domyślnie odkurzacz włącza się w trybie Turbo i już wtedy słychać i czuć, że oferuje zapas mocy wystarczający do sprzątania wszelakich zabrudzeń. Podczas traktowania najbardziej uciążliwych miejsc trybem Max nie da się nie odnieść wrażenia, że korzysta się po prostu z mocnego odkurzacza.

Swoją dużą moc odkurzacz deklaruje nie tylko poziomem hałasu. Czuć również, że szczotka obraca się wiele razy na minutę i dosyć zdecydowanie „ciągnie” całe urządzenie do przodu, a przy tym umieszczony z boku wylot powietrza daje o sobie znać przez cały czas trwania porządków. W tym zakresie, nie mam do tego modelu żadnych zastrzeżeń.

Jimmy JV85 Pro rewelacyjnie sprawdzał się podczas odkurzania podłóg oraz gruntownych porządków w samochodzie. Niestety, nie miałem okazji sprawdzić, jak radzi sobie z dywanami (po prostu ich nie mam), niemniej nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że da sobie radę. Wnioskuję to po tym, jak dobrze udało mi się odkurzyć samochód – zarówno welurowe dywaniki, jak i tapicerkę. Dodając do tego wszystkiego fakt, że Jimmy JV85 Pro jest wyposażony w dodatkową, dedykowaną szczotkę do dywanów (i mam porównanie do zachwalanego przez Tomka modelu ;)), gwarantuję, że mocy jak na odkurzacz bezprzewodowy jest więcej niż wystarczająco, żeby posprzątać cały dom.

Jeżeli chodzi o cechy szczególne sprzątania domu z pomocą tego odkurzacza, to nie da się nie wspomnieć o tych „złych”. Poza wspomnianą już wcześniej wagą, uwagę zdecydowanie zwraca brak podświetlenia LED-owego, o którym pisałem już wcześniej. Szkoda, po prostu szkoda, że tego zabrakło.

Są jednak cechy szczególne, które zdecydowanie należy zaliczyć jako przewagi tego modelu nad odkurzaczami standardowymi oraz wieloma modelami pionowymi. Akcesoria do tego odkurzacza są po prostu rewelacyjne i bardzo funkcjonalne. Poczynając od tego, że mamy tu wszystkie końcówki, jakich potrzebujemy, metalową rurę, rozciągliwą rurę oraz łącznik, to producent naprawdę zadbał o „mobilność” we wszystkich potrzebnych miejscach.

Po pierwsze – elastyczna metalowa rura. To po prostu majstersztyk! Wystarczy jedno kliknięcie, żeby wygodnie wjechać pod kanapę bez schylania się i odkurzyć tam każdy zakamarek (na przykład taki, do którego nie dojechał Kiano Elegance Robot ;)). Myślę, że nikomu nie muszę mówić, że coś takiego jest dużo wygodniejsze, niż manewrowanie ręką przy ziemi pod nietypowym kątem? Co więcej, takie ustawienie zdecydowanie pozwala na wjechanie „dalej i głębiej”, bo metalową rurę trzymamy przy samej ziemi, nie podciągając jej do góry samym odkurzaczem.

Podobnie dobre zdanie mam o obrotowych szczotkach. Choć zabrzmi to, jakbym mówił o samochodzie, to Jimmy JV85 Pro prowadzi się świetnie, jakby wiedział, gdzie ma jechać (i odkurzać). Wszędzie, gdzie jest to potrzebne, znajdują się elastyczne łączenia, z pomocą których swobodnie wymanewrujemy w trudniejsze zakamarki i odkurzymy to, co potrzebujemy.

Podobnie jak Tomek, zwrócę też uwagę na fakt, że w przypadku odkurzaczy pionowych możemy mówić o błyskawicznej gotowości do pracy. Wystarczy wziąć odkurzacz do ręki, wcisnąć przycisk i… odkurzać. W tym przypadku nie trzeba też pamiętać o tym, żeby regularnie ładować baterię – wystarczy, żeby Jimmy JV85 Pro zawsze wracał na swoje miejsce. Choć, jak już wspomniałem, nie wiem czy jestem tego fanem ;).

Warto też podkreślić (nie wszystkie modele tak mają, co dla niektórych może być sporym zaskoczeniem), że Jimmy JV85 Pro nie wymaga od nas ciągłego trzymania przycisku. Jednostka główna wyposażona jest w dwa przyciski – pierwszy z nich służy do włączania i wyłączania odkurzacza, natomiast drugi – do przełączania między poszczególnymi trybami pracy. We wsparciu z wyświetlaczem, który pokazuje nam stan naładowania baterii oraz dany tryb pracy, możemy mówić po prostu o dużej wygodzie.

Jeśli chodzi o ergonomię pracy, to warto jeszcze powiedzieć o sposobie opróżniania pojemnika. Z jednej strony znajdują się proste drzwiczki zatrzaskowe, z pomocą których możemy wyrzucić główne nieczystości. Później warto „wykręcić” wszystkie filtry z pojemnika na odpady i wytrzepać cały pozostały kurz i inne zabrudzenia. Nic nie stoi też na przeszkodzie, żeby wyjąć z tej sekcji filtr HEPA i go przedmuchać, a całą resztę jednostki filtrującej umyć i wysuszyć. Ten proces jest bardzo wygodny, nieczystości wyrzuca się łatwiej niż ma to miejsce w przypadku przywoływanego tu bezustannie Viomi A9.

Myślę, że jeśli chodzi o rozważania na temat konserwacji, to byłoby na tyle – resztę, w razie potrzeby, na spokojnie doczytacie w instrukcji. Dodam jeszcze, że pojemnik na odpady ma 600 ml – to w zupełności wystarczy nawet na pełne odkurzanie mieszkania, o sporym zapasie w przypadku odkurzania samochodu nawet nie wspominając.

Jimmy JV85 Pro – inne akcesoria

Jak być może zwróciliście uwagę, przez większość czasu odnoszę się do odkurzania z pomocą głównej szczotki obrotowej, bo do tego w głównej mierze sprowadza się użytkowanie tego typu sprzętów. Jasne, przy sprzątaniu samochodu korzystałem także z końcówki szczelinowej czy tej do tapicerki, zaprzągłem też elastyczną i rozciągliwą rurę.

Podczas przygotowania biurka do zdjęć, mycie z pomocą detergentów poprzedziłem odkurzanie miękką szczotką, a w kilka zakamarków zajrzałem przy pomocy łącznika. Sięgnąłem również po szczotkę do materacy i w zasadzie jedyne, czego porządnie nie sprawdziłem, to wymienny element, służący do czyszczenia dywanów przy pomocy obrotowej końcówki „głównej”.

Rzecz w tym, że na temat dodatkowych końcówek nie ma co specjalnie się rozwodzić. Sporo przemyśleń na ten temat zawarłem dotychczas w tekście, więc teraz pokuszę się tylko o te obserwacje, na które zabrakło czasu.

Zacznijmy od banału: to dobrze, że zarówno końcówki szczelinowej, jak i tej do tapicerek, możemy używać z włosiem i bez – zwyczajnie praktyczne rozwiązanie. Po drugie, miło, że w obfitym zestawie akcesoriów znalazła się rozciągliwa rura – ta jest szczególnie przydatna, kiedy chcemy odkurzyć samochód i chcemy porzucić odkurzacz na fotelu, samemu zaglądając we wszystkie zakamarki.

Jedyne, na co jeszcze chciałbym zwrócić waszą uwagę to fakt, że akcesoria często nie są kompatybilne pomiędzy różnymi modelami. Okazuje się, że czasami kupno bazowego modelu bez bogatego zestawu końcówek wcale nie skończy się dokupieniem tego, co brakuje – może być to albo niemożliwe, albo nieopłacalne.

Podsumowanie

Myślę, że w tej recenzji zawarłem wszystko, co musicie wiedzieć na temat tego odkurzacza. W skrócie – JIMMY JV85 Pro to bardzo solidny i bardzo dobrze wyposażony odkurzacz bezprzewodowy. Końcówek jest tak dużo, że czasami aż denerwują (gdzie je wszystkie trzymać?), niemniej całość przekłada się na to, że model jest niezwykle uniwersalny.

Mocy wystarczy nawet na solidne porządki, a czas pracy na jednym ładowaniu to przyzwoity standard, jak na urządzenia tego typu – do wielu zastosowań wystarczy. Osobiście nadal uważam, że odkurzacz bezprzewodowy najlepiej sprawdza się w duecie z automatycznym „kuzynem”, ale nie ma takiej potrzeby. JIMMY JV85 Pro powinien z powodzeniem zaspokoić wszystkie wymagania, jakie postawi przed nim przeciętne mieszkanie.

Niemniej, to nie jest tak, że odkurzacz jest pozbawiony wad. Uwagę zwraca przede wszystkich duża waga urządzenia oraz ten nieszczęsny brak LED-owego podświetlenia szczotki głównej (po raz kolejny niedowierzam, że tak do tego przywykłem). Mimo tych przywar, odkurzacz naprawdę zasługuje na wysoką ocenę – w swojej cenie jest to bardzo praktyczne urządzenie, które nie zawodzi na żadnym polu. Jest moc, wystarczająco dużo energii w akumulatorze i dużo końcówek, które gwarantują uniwersalne zastosowanie – nie ma powodów do narzekania.

Recenzja JIMMY JV85 Pro. Niby przerost akcesoriów nad ergonomią, a jednak świetny odkurzacz
Recenzja JIMMY JV85 Pro. Niby przerost akcesoriów nad ergonomią, a jednak świetny odkurzacz
Wnioski
Zalety
stosunek ceny do mocy i możliwości
ergonomia i praktyczność
mnogość akcesoriów w zestawie - gdzie je wszystkie pomieścić?
elastyczna metalowa rura!
z pomocą tego modelu, odkurzyć można naprawdę wszystko i wszędzie
satysfakcjonujący czas pracy
spora moc ssania
futurystyczne wzornictwo
bezproblemowa eksploatacja
spory i wygodny w oczyszczaniu zbiornik na nieczystości
Wady
zdecydowanie brakuje podświetlenia LED
waga samego urządzenia mogłaby być niższa
9
Ocena
Exit mobile version