Apple AirTag fot. oiot.pl

Recenzja Apple AirTag – na lokalizatory przyjdzie jeszcze czas

6.5
Ocena

Od momentu pojawienia się w sieci pierwszych informacji odnośnie lokalizatorów, zwłaszcza tych produkcji Apple, stałem się ich entuzjastą. Z wielką radością wyczekiwałem ich rynkowego debiutu, aż do wiosny 2021 roku, kiedy to na rynku pojawiła się zarówno propozycja Samsunga, jak i wspomnianego Apple. To właśnie AirTag był pierwszym lokalizatorem, z jakim przyszło mi się zmierzyć w recenzenckich testach. Nie chcę zdradzać konkluzji już teraz, ale muszę o tym wspomnieć – po kilku tygodniach z AirTagiem mój entuzjazm zmalał.

Na samym początku jestem Wam winny kilka słów wyjaśnienia. Kasia zamówiła redakcyjny egzemplarz AirTaga tak wcześnie, jak było to możliwe – już w pierwszym dniu, kiedy tylko Apple umożliwiło składanie zamówień. Co zatem działo się przez ten czas, że na właściwy tekst przyszło czekać Wam aż tak długo, dostając jedynie krótką informację o podatności na zarysowania? Już wyjaśniam.

Lokalizatory to dla mnie zupełnie nowa kategoria sprzętu, z którą nigdy wcześniej nie miałem do czynienia. Nie miałem do czynienia, to znaczy, że nie mam żadnego punktu odniesienia, oprócz własnej wyobraźni co do tego, jak takie urządzenie ma działać. Potrzebowałem czasu, by AirTagowi przyjrzeć się znacznie bliżej i wyrobić sobie opinię na jego temat.

Dodatkowo, jak to w przypadku absolutnych debiutów rynkowych, w sieci cały czas pojawiały się nowe doniesienia o tym, jak AirTagi działają w rzeczywistości, co samo przez się wymogło na mnie obowiązek sprawdzenia pewnych doniesień osobiście. Mam nadzieję, że dzięki tym kilku słowom wyjaśnienia mogę czuć się usprawiedliwiony i przejść do właściwego tekstu.

Apple AirTag fot. oiot.pl
Apple AirTag fot. oiot.pl

Kup i spersonalizuj, najlepiej u Apple

Zakupu AirTagów najlepiej dokonać w oficjalnym sklepie Apple. To właśnie tam mamy możliwość zamówienia lokalizatorów z opcją personalizacji – naniesienia na białą, niemetalizowaną powierzchnię lokalizatora wybranego symbolu czy kilku liter tekstu. W naszym przypadku decyzja była bardzo prosta – zamówiliśmy lokalizator w wersji pozbawionej jakiejkolwiek personalizacji.

Oprócz AirTaga warto pokusić się o stosowne akcesorium, przy pomocy którego połączymy go z monitorowanym przedmiotem. Najczęściej będą to, co naturalne, breloczki i zawieszki. Oczywiście, przez te kilka tygodni od premiery, na rynku pojawiło się całe spektrum akcesoriów, łącznie z kieszonką przyczepianą do obroży psa.

Niestety, ceny akcesoriów w sklepie Apple i u autoryzowanych dystrybutorów przyprawiają o zawrót głowy. Na szczęście pojawiają się już znacznie tańsze zamienniki, zwłaszcza w chińskich sklepach wysyłkowych. Do wyboru, do koloru.

Gwoli przypomnienia, sam AirTag kosztuje 159 złotych, a czteropak AirTags – 549 złotych.

Apple AirTag fot. oiot.pl
Apple AirTag fot. oiot.pl

Rozpakowanie i instalacja – bez większych emocji

Dla każdego, kto kiedykolwiek miał do czynienia z akcesoriami produkowanymi przez Apple, wygląd i zawartość opakowania z AirTagiem nie będzie absolutnie żadną niespodzianką. Białe, niewielkie pudełko, wewnątrz którego znalazło się miejsce wyłącznie dla samego AirTaga i niezbędnej dokumentacji. AirTag, na czas transportu, zabezpieczony jest folią oraz separatorem baterii, zabezpieczającym przed rozładowaniem się wymiennego ogniwa podczas magazynowania i transportu.

Apple AirTag fot. oiot.pl
Apple AirTag fot. oiot.pl

Cała konfiguracja opiera się o wyjęcie separatora i położenie AirTaga w pobliżu iPhone’a. Ten, o ile posiada zainstalowany system iOS w odpowiedniej wersji (14.5 lub nowszy), błyskawicznie wykryje lokalizator i przeprowadzi przez bardzo prosty proces konfiguracji, sprowadzający się niemal wyłącznie do przypisania do naszego konta iCloud i określenia, jaki konkretny przedmiot będzie monitorowany – dla ułatwienia odnalezienia konkretnego AirTaga na liście.

To właściwie wszystko. Teraz wystarczy tylko włożyć lokalizator czy to do portfela, czy dedykowanego akcesorium i…spać spokojnie. Nasz przedmiot jest widoczny w aplikacji Lokalizator na iPhonie.

Wyszukiwanie w niewielkiej odległości – mistrzowska skuteczność

Najprawdopodobniej najważniejszym zadaniem AirTaga jest wyszukiwanie niewielkich przedmiotów, które zgubiły się wewnątrz domu czy mieszkania użytkownika. Nerwowe poszukiwanie torebki, kluczy czy portfela przed wyjściem z domu? To już historia.

Z obserwacji, które przeprowadziłem przez ostatnie tygodnie, to już rzeczywiście tylko historia. Dzięki łączności Bluetooth i UWB, odnalezienie AirTaga w bezpośredniej bliskości zajmuje dosłownie kilka chwil. Wystarczy zrobić kilka kroków po mieszkaniu (a czasem nawet nie), by iPhone namierzył AirTaga i zaprowadził nas do niego z niebywałą dokładnością. Cóż, działa to po prostu idealnie i bez żadnych zastrzeżeń – jestem pod wrażeniem! Chociaż, z drugiej strony, czyż Apple nie deklaruje, że właśnie tak mają działać WSZYSTKIE jego produkty?

Apple AirTag fot. oiot.pl
Apple AirTag po kilku godzinach użytkowania

Wyszukiwanie w większej odległości – żaden problem, pod warunkiem że zgubi się w mieście

Co w sytuacji, gdy AirTag znajdzie się poza naszym miejscem zamieszkania, a tym samym poza zasięgiem iPhone’a? Do jego namierzenia wykorzystywane są inne iPhone’y, znajdujące się w okolicy AirTaga. Jak to działa w praktyce? Im większe jest miasto, w którym zgubimy przedmiot monitorowany przez AirTaga, tym większe prawdopodobieństwo, że ten znajdzie się w okolicy kogoś, kto akurat ma iPhone’a, co spowoduje zaktualizowanie jego pozycji na mapie.

W przypadku Rzeszowa, z ustaleniem bieżącej lokalizacji AirTaga nie miałem większych problemów. Gdy jednak znalazł się w znacznie mniejszej miejscowości, w dodatku wśród ludzi, spośród których nikt nie używa smartfona Apple – słuch po nim zaginął.

Skuteczność wyszukiwania AirTaga zależy więc wyłącznie od tego, ile w danym miejscu znajduje się użytkowników iPhone’ów. W mieście, lokalizacja z dokładnością co do numeru budynku, nie stanowi żadnego problemu. Na terenach gorzej zurbanizowanych lokalizator nie zawsze się sprawdzi.

Apple AirTag fot. oiot.pl
Apple AirTag po 3 tygodniach użytkowania

Tryb utracony – z Androidem działa świetnie, z Apple…wcale

Przejdźmy teraz do sytuacji, w której nasz AirTag autentycznie gubi się, a o jego odnalezienie musimy poprosić osoby trzecie, zazwyczaj przypadkowych znalazców. Co zrobić, by ten znów do nas wrócił? Zacząć trzeba od oznaczenia w aplikacji Lokalizator tzw. Trybu Utraconego. Po wybraniu tej opcji smartfon poprosi nas o podanie numeru telefonu do kontaktu, jaki ujrzy znalazca, a także krótkiej wiadomości, którą będzie mógł przeczytać. Gdy już wprowadzimy numer i zredagujemy, wystarczy zatwierdzić zmiany i…czekać. Czekać, aż komuś uda się odnaleźć naszego AirTaga i będzie na tyle uprzejmy, by zeskanować go przy pomocy swojego smartfona.

Co do zasady, do zeskanowania utraconego AirTaga wystarczy dowolny smartfon z NFC. Tymczasem, jak udowodniły przeprowadzone przeze mnie testy, wcale tak nie jest. AirTag za nic nie łączył się ze…starszym iPhonem, a konkretnie smartfonem iPhone 8. Co ciekawe, dokładnie ten sam, starszy iPhone, bez najmniejszego problemu wysyłał do sieci informacje o lokalizacji tegoż samego AirTaga.

Dla dociekliwych – moduł NFC w testowym smartfonie był sprawny – cały czas służył do płacenia przy pomocy Apple Pay.

W przypadku smartfonów z Androidem żadne problemy nie wystąpiły. Wystarczyło zbliżyć AirTaga do miejsca, w którym znajduje się antena NFC, by na wyświetlaczu smartfona ukazały się wprowadzone przez właściciela informacje. Jeśli tylko znalazca zdecyduje się zadzwonić pod wyświetlony numer – AirTag odnaleziony! Wystarczy tylko umówić się ze znalazcą (oczywiście pamiętając o odpowiednim znaleźnym 😉 ) i odebrać zgubę.

Recenzja Apple AirTag - na lokalizatory przyjdzie jeszcze czas

Jak to jest z tym śledzeniem?

Apple bardzo dobitnie podkreśla, że AirTag nie może służyć do śledzenia ludzi i zwierząt. Obawiam się, że znajdą się jednak tacy, którzy zdecydują się na podrzucenie AirTaga osobie, której miejsce przebywania jest dla nich z jakiś powodów istotne. Co w sytuacji, gdy osoba śledzona nie odnajdzie AirTaga?

W teorii, o ile śledzona osoba posługuje się iPhonem, ten, gdy wykryje zbyt długą obecność AirTaga w pobliżu, powinien wyświetlić stosowną informację na ekranie, wraz z instrukcją, jak unieszkodliwić lokalizator. W praktyce działanie tej funkcji jest, lekko mówiąc, loteryjne. Znam przypadki, w których iPhone istotnie poinformował o obecności nieprzyjaznego AirTaga, jednak nie był to mój przypadek.

Apple AirTag fot. oiot.pl
Apple AirTag fot. oiot.pl

Moja małżonka, przez okrągły tydzień, nosiła w torebce AirTaga. Jeździła z nim do pracy i zabierała go wszędzie, gdy tylko opuszczała mieszkanie. Jej iPhone, o obecności intruza, nie poinformował ani raz.

Oznacza to, że w praktyce osoba śledzona jest zdana sama na siebie. O ile uda jej się samodzielnie natknąć na AirTaga, będzie mogła go zeskanować i uzyskać informację o sposobie unieszkodliwienia urządzenia, a także zachętę by wszelkie niepokojące zdarzenia zgłosić organom państwowym, dbającym o bezpieczeństwo obywateli.

Cóż, na tę chwilę, z perspektywy ewentualnego śledzenia, lokalizatory to dość niebezpieczne urządzenia i lepiej byłoby, gdyby producenci mocniej przyłożyli się do tematu zabezpieczeń.

Bateria – o tym porozmawiamy później

Projektując AirTaga firma Apple, na szczęście, pamiętała o możliwości wymiany baterii. Dzięki temu, gdy ta ulegnie wyczerpaniu, nie trzeba kupować całego nowego lokalizatora, a jedynie baterię, w dodatku w bardzo popularnym rozmiarze CR2032, powszechnie stosowanym np. w samochodowych kluczykach.

Wymiana baterii to czynność bardzo prosta – by uzyskać do niej dostęp, wystarczy tylko przekręcić pokrywę.

Apple AirTag fot. oiot.pl
Apple AirTag fot. oiot.pl

Przewidywana żywotność tego typu baterii, w urządzeniu takim jak AirTag przekracza okres jednego roku, dlatego na tę chwilę nie jestem w stanie potwierdzić, czy tak jest w istocie. O tym przekonamy się dopiero w przyszłym roku, o tej samej porze.

Apple AirTag – czy warto?

Zdecydowaną większość recenzji kończę krótkim podsumowaniem, w którym udzielam odpowiedzi na pytanie, czy warto kupić dany produkt. W przypadku lokalizatorów AirTags, mimo sporych mankamentów, muszę przyznać, że warto. Oczywiście wtedy i tylko wtedy, gdy ciągle coś gubimy, zwłaszcza w naszym najbliższym otoczeniu. Jeśli zakup AirTaga ma sprawić, że zaoszczędzimy swojemu organizmowi stresu związanego z poszukiwaniem czegoś, co przecież jeszcze przed chwilą było w danym miejscu – jak najbardziej polecam!

Apple AirTag fot. oiot.pl
Apple AirTag fot. oiot.pl

Oczywiście, należy wziąć pod uwagę mankamenty, przede wszystkim stosunkowo niewielką skuteczność poza dużymi miastami, (póki co) drogie akcesoria, a także olbrzymią podatność na zarysowania, o czym wspominałem w odrębnym materiale.

Mimo wad, dla świętego spokoju, AirTags warto mieć.

Apple AirTag fot. oiot.pl
Apple AirTag
Wnioski
Apple AirTags to lokalizatory niepozbawione sporych wad. Rysują się od ostrzejszych spojrzeń, a w terenie słabo zurbanizowanym mogą okazać się bezskuteczne. Jeśli jednak mają sprawić, że będziemy spokojniejsi o nasze drobne przedmioty - czemu nie?
Zalety
Wzorowa skuteczność w najbliższym otoczeniu
Bardzo wysoka skuteczność w dużych miastach
Szeroki asortyment akcesoriów
Wymienna bateria
Wady
Bardzo wysoka cena oryginalnych akcesoriów
Brak jakiejkolwiek odporności na zarysowania
Niska skuteczność poza miastem
Nie wszystkie telefony poprawnie odczytują AirTaga (w dodatku iPhone'y!)
6.5
Ocena