Włącznik światła B-Line / fot. Kacper Żarski
Włącznik światła B-Line / fot. Kacper Żarski

Recenzja inteligentnego włącznika B-Line bez przewodu neutralnego

Ostatnia aktualizacja:

Sterowanie oświetleniem w domu nie musi ograniczać się do zamontowania inteligentnych żarówek lub zakupu lamp z wbudowanymi modułami łączącymi się ze smartfonem. Bardzo ciekawą (a może i najciekawszą) alternatywą są włączniki świateł montowane w miejsce tych, które standardowo umieszcza się w ścianach. W tej recenzji przyjrzę się jednemu z takich włączników, a mianowicie B-Line.

WIDEORECENZJA INTELIGENTNYCH WŁĄCZNIKÓW B-LINE

SŁOWEM PRZYDŁUGIEGO WSPĘPU…

Osoby interesujące się włącznikami światła montowanymi w ścianie na pewno spotkały się z propozycją od firmy Sonoff. Sam właśnie dzięki nim wpadłem na pomysł „uinteligentnienia” oświetlenia w mieszkaniu, zakupiłem nawet zestaw 5 takich włączników. Problemem jednak okazało się podłączenie.

Włączniki Sonoff, podobnie jak większość tego typu włączników, potrzebują trzyżyłowej instalacji elektrycznej do prawidłowego działania. Oznacza to, że poza przewodem fazowym i odchodzącym bezpośrednio do lampy, potrzebny jest jeszcze jeden – neutralny. Zapewnia on ciągłe zasilanie włącznika podtrzymując, między innymi, cały czas aktywny moduł WiFi.

Włącznik Sonoff T1 / fot. Kacper Żarski
Włącznik Sonoff T1 / fot. Kacper Żarski

Pech tak chciał, że okazało się, że w moim mieszkaniu była nieco starsza instalacja bez przewodu neutralnego. W Polsce stanowcza większość mieszkań we włącznikach światła nie ma go doprowadzonego. Legenda głosi, że da się to oszukać bez konieczności przerabiania całej instalacji elektrycznej, mi po wielu próbach i godzinach spędzonych na kombinowaniu i podłączaniu na wiele sposobów to się jednak nie udało.

Trochę zrezygnowany zostałem więc z pięcioma włącznikami i myślą co jeszcze można zrobić z tym problemem. Dodam, że nie mogłem sprawdzić przed zakupem włączników instalacji w mieszkaniu – zaryzykowałem ich zakup bezpośrednio z Chin pod wpływem chwili ekscytacji jeszcze długo przed przeprowadzką do nowego mieszkania… 😉

Rozwiązaniem problemu okazały się włączniki B-Line. Producent reklamuje je jako pierwsze na rynku inteligentne włączniki dotykowe, które nie potrzebują przewodów neutralnych do działania. Wystarczy przewód fazowy i praktycznie nic więcej do szczęścia nie potrzeba. Sprawdźmy więc, czy to się faktycznie sprawdza…

Włącznik światła B-Line / fot. Kacper Żarski
Włącznik światła B-Line / fot. Kacper Żarski

CO W ZESTAWIE?

Zestaw B-Line to tak naprawdę nie tylko sam włącznik. Producent dodaje jeszcze dwie dość istotne rzeczy. Są to: pilot oraz LED Adapter.

Włącznik światła B-Line / fot. Kacper Żarski
Dwa rodzaje pilotów do włącznika B-Line / fot. Kacper Żarski

Skoro mowa była o włączniku sterowanym za pomocą WiFi to po co komu pilot? Ano, po to, że włączniki B-Line mogą być sterowane jeszcze za pomocą radiowych pilotów działających w częstotliwości 433 MHz. Są więc trzy możliwości sterowania: pilot, smartfon oraz dotyk na obudowie włącznika.

Zestaw może zawierać jeden z dwóch pilotów. Pierwszy z nich to podłużny, biały pilot z czterema klawiszami do czterech różnych włączników. Drugi, który możemy wybrać, to pilot w formie breloka. Jest on stanowczo mniejszy, ma kółko do zawieszenia do kluczy, jednak funkcjonalność, czyli obsługa czterech urządzeń jednocześnie, jest dokładnie taka sama.

LED Adapter to z kolei mały moduł umożliwiający prawidłowe działanie lamp z żarówkami LED. Eliminuje to żarzenie, skoki napięcia oraz samoczynne wyłączanie się świateł. Jego montaż jest banalnie prosty – wystarczy dołączyć go w dowolnym miejscu przy lampie do obwodu elektrycznego (najlepiej po prostu przy kostce).

Włącznik światła B-Line / fot. Kacper Żarski
LED Adapter konieczny do prawidłowego działania włącznika B-Line / fot. Kacper Żarski

Co ważne – w przypadku pojedynczego włącznika jeden LED Adapter w zupełności wystarczy, nawet w przypadku wielu żarówek w lampie. Należy bowiem montować tyle LED Adapterów, ile osobnych klawiszy we włączniku światła.

WŁĄCZNIK B-LINE – WYKONANIE I OBUDOWA

Sam Włącznik B-Line w swojej obudowie łączy szkło oraz tworzywo sztuczne. Szklany jest panel od przodu, mający po środku jeden dotykowy klawisz (oczywiście w przypadku podwójnego włącznika są dwa). Reszta to tworzywo sztuczne.

Szklany panel jest ściągany, co jest możliwe delikatnie podważając zaczepy na krawędziach obudowy. Dzięki temu ujrzymy trochę elektroniki oraz miejsce do przykręcenia wkrętów. Zanim to jednak zrobimy konieczne będzie podłączenie przewodów z tyłu włącznika.

Włącznik światła B-Line / fot. Kacper Żarski
Trochę elektroniki we włączniku światła B-Line / fot. Kacper Żarski

Na tyle mamy bowiem dość pokaźnie odstającą obudowę, która skrywa w sobie wszystkie niezbędne moduły oraz miejsca na podłączenie przewodów. W miejscu oznaczonym „L” podłączamy zasilanie, w „L1” (oraz „L2” w przypadku podwójnego włącznika) wkładamy przewód podłączany do lampy. Wszystkie przewody przykręcamy śrubkami. Następnie wkładamy całość w puszkę w ścianie, dokręcamy wkręty od przodu, zakładamy szklany panel i można korzystać.

Włącznik światła B-Line / fot. Kacper Żarski
Montaż włącznika światła B-Line zajmuje dosłownie kilka chwil / fot. Kacper Żarski

Dodam jeszcze tylko, że włącznik będzie pasował do puszek o szerokości 60 mm i głębokości około 35 mm. U mnie otwory są nieco płytsze, całość nie dolega wiec w pełni do ściany, ale mimo wszystko całość się jakoś trzyma i w pełni działa ;).

PIERWSZE UŻYCIE I PROGRAMOWANIE

Po podłączeniu włącznika od razu działa opcja dotykowego włączenia światła. Decydując się jednak na zakup tego typu sprzętu oczekuje się jednak chyba czegoś więcej…

Włącznik światła B-Line / fot. Kacper Żarski
Włącznik światła B-Line / fot. Kacper Żarski

Trzeba przyznać, że to „więcej”, czyli sterowanie smartfonem i pilotem, jest banalnie proste do zaprogramowania. Wystarczy, że przez około 5 sekund przytrzymamy dotykowy klawisz na urządzeniu, a od razu przełączy się on w tryb parowania. W przypadku pilota nie pozostaje nic innego, jak jednokrotne kliknięcie klawisza, który ma odpowiadać za obsługę tego włącznika. Potwierdzeniem będzie krótki dźwięk, od tego momentu można sterować pilotem.

Warto zaznaczyć, że możemy zaprogramować kilka takich pilotów jednocześnie. Nie muszą one być takie same jak oferowane przez producenta w zestawie. Zastosować można dosłownie każdy włącznik pracujący w częstotliwości 433MHz.

Włącznik światła B-Line / fot. Kacper Żarski
Włącznik światła B-Line działa z pilotami radiowymi / fot. Kacper Żarski

Najbardziej przyciągają moją uwagę piloty przyklejane (bądź przykręcane) do ściany wyglądem bardzo zbliżone do włączników B-Line. Można wtedy z powodzeniem stworzyć coś w stylu włącznika schodowego. Sam ostatnio zamówiłem kilka sztuk takich dotykowych pilotów, na pewno dam znać jak się będą sprawdzać w codziennym użytkowaniu.

Połączenie z aplikacją również jest bardzo szybkie i łatwe. Do obsługi włącznika przyda nam się program eWeLink (dostępny w Google Play i App Store, w AppGallery jednak nie). Po pierwszym uruchomieniu zakładamy konto (lub się logujemy), a następnie przechodzimy do opcji dodawania nowego urządzenia.

Włącznik światła B-Line / fot. Kacper Żarski
Włączniki światła B-Line w aplikacji eWeLink / fot. Kacper Żarski

W tym momencie włączamy tryb parowania na włączniku (tak samo jak przy pilocie – 5-sekundowe przytrzymanie). Urządzenie automatycznie powinno pokazać się w zakładce „Quick Pairing”. Wystarczy już tylko wpisać hasło do WiFi i włącznik zostaje zapisany w aplikacji.

STEROWANIE APLIKACJĄ

Podstawową funkcją aplikacji eWeLink jest zdalne sterowanie włącznikami. Jest to możliwe praktycznie z każdego miejsca na ziemi, gdzie tylko mamy dostęp do WiFi lub transmisji danych. Ważne jedynie, żeby B-Line był podłączony cały czas do routera z dostępem do Internetu, żeby był z powodzeniem wykrywany przez serwery.

Po wejściu w ikonkę przedstawiającą konkretny włącznik dużym przyciskiem na środku możemy włączyć lub wyłączyć urządzenie. Pod tym jest jeszcze kilka dodatkowych klawiszy pozwalających na udostępnienie komuś włącznika (żeby też mógł nim sterować) oraz opcje do prostej automatyzacji.

Włącznik światła B-Line / fot. Kacper Żarski
Wygląd pulpitu sterowania włącznikiem światła B-Line w aplikacji eWeLink / fot. Kacper Żarski

Można ustalić po jakim czasie urządzenie się automatycznie włączy lub wyłączy. Bez problemu można dodać także harmonogramy cyklicznego włączania się światła w wybrane dni o konkretnych godzinach. Poza tym jest możliwość zaprogramowania inteligentnych scenariuszy automatycznego włączenia się sprzętu po wykonaniu akcji na innym urządzeniu (np. wciśnięcie klawisza, wykrycie ruchu, otworzenie drzwi) lub po zaistnieniu określonej sytuacji (takiej jak wschód lub zachód słońca).

Cała aplikacja jest przejrzysta i prosta w obsłudze. Większościowo jest w języku polskim, jednak to jest taka bardziej łamana polszczyzna. Prawdopodobnie jakiś program automatycznie przetłumaczył część komend, zostawiając trochę błędów i nieścisłości. Myślę jednak, że większość opcji bez problemu można się domyślić.

Cenną informacją może być jeszcze to, że włączniki bez problemów działają z Google Home. Po dodaniu usługi eWeLink do aplikacji wszystkie podłączone włączniki automatycznie pojawią się na pulpicie głównym zarządzania naszym domem. Nie ma tu jednak jakichś wyszukanych opcji – możemy tylko włączyć lub wyłączyć światło oraz podejrzeć aktualny stan zasilania. Czyli zachowano najbardziej podstawową, najbardziej przydatną funkcję.

Włącznik światła B-Line / fot. Kacper Żarski
Włącznik światła B-Line współpracuje z Google Home / fot. Kacper Żarski

Jest też wsparcie dla IFTTT, pozwalającego dodać jeszcze więcej scenariuszy automatycznego uruchamiania włącznika. Poza tym urządzenie można sterować korzystając z Amazon Alexa, jednak osobiście tego nie sprawdzałem.

STABILNOŚĆ DZIAŁANIA I WADY

Włączniki B-Line mam u siebie od początku września 2019, czyli od około pół roku. Przez ten czas nie miałem totalnie żadnych problemów z działaniem włączników. Raz zaprogramowane działają do dziś bardzo dobrze, nie było sytuacji rozłączania się od sieci czy chwilowej niedostępności w aplikacji czy Google Home.

Bez problemów działa także pilot. Baterie cały czas się nie rozładowały, włączniki uruchamiają się bez problemów. Jedynie w jednym pilocie (tym najczęściej używanym) zauważyłem, że po około 5 miesiącach użytkowania zmalał nieco zasięg działania. Podmianka baterii wyeliminowała ten problem.

Jak miałbym się czepiać to znalazłbym jedną rzecz, która może być irytująca we włącznikach B-Line. Zauważyłem, że czasami wydobywa się z nich delikatny, słyszalny na kilkadziesiąt centymetrów dźwięk. Przypomina coś w rodzaju syczenia i pojawia się raz na kilka dni. Nie jestem jednak pewien, czy to nie wina mojej dość przestarzałej instalacji elektrycznej w mieszkaniu.

Włącznik światła B-Line / fot. Kacper Żarski
Włącznik światła B-Line / fot. Kacper Żarski

Szkoda też, że włączniki nie mają opcji ściemniacza. Fajnie byłoby móc regulować jasność świecenia żarówek. Myślę jednak, że to już przy tej cenie produktu nie byłoby możliwe zaimplementowanie jeszcze dodatkowego modułu odpowiedzialnego za tę funkcję.

PODSUMOWANIE

Szczerze? Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tymi włącznikami. Nie sądziłem, że sprawdzą się one aż tak dobrze w codziennym użytkowaniu. Montowałem je z myślą, że jest to stosunkowo nowy produkt, w pewien sposób omijający nie do przeskoczenia w innych włącznikach element, czyli neutralny przewód.

Moje sceptyczne podejście okazało się jednak niesłuszne. Włączniki B-Line to kawał dobrego sprzętu, sprawdzający się świetnie od pół roku bez żadnego zająknięcia. Do tego cenę uważam za bardzo atrakcyjną – około 85 złotych za pojedynczy i 95 złotych za podwójny włącznik to wcale nie tak dużo. Szczególnie, że w zestawie dodawany jest jeszcze pilot.

Włącznik światła B-Line / fot. Kacper Żarski
Włącznik światła B-Line / fot. Kacper Żarski

Urządzenie sprawdza się bardzo dobrze jako zwykły, dotykowy włącznik na ścianie, bardzo dobrze działa sterowanie pilotem, aplikacją oraz za pomocą Google Home. Stabilność działania także zasługuje na pochwałę, trudno jest faktycznie się do czegoś przyczepić. No chyba, że do tych delikatnych, sporadycznych dźwięków oraz braku możliwości regulacji jasności świecenia. Jest to jednak chyba już takie wymyślanie na siłę…

Włączniki B-Line uważam za świetny produkt sprawdzający się u mnie perfekcyjnie, bez namysłu mógłbym je polecić więc każdemu, kto poszukuje sposobu na sterowanie światłem nie mając przewodu neutralnego.

Jednocześnie to dobra opcja dla wszystkich, którzy nie chcą kupować do tego celu inteligentnych żarówek. Taki był też mój cel – postawiłem na bardziej ozdobne „żarówki Edisona”, które są bardzo rzadkie w wersji do sterowania. No i kupując ich kilka koszt będzie znacząco wyższy niż jednego włącznika.

A co Wy myślicie o włączniku B-Line? Czekam na Wasze komentarze poniżej!

Włącznik światła B-Line / fot. Kacper Żarski
Recenzja inteligentnego włącznika B-Line bez przewodu neutralnego
Wnioski
Inteligentny włącznik B-Line sprawdza się bardzo dobrze zarówno jako tradycyjny przełącznik na ścianie, jak i jako sposób na zdalne sterowanie światłem. Urządzenie działa stabilnie i bezproblemowo, a jego głównym wyróżnikiem jest to, że do prawidłowej pracy nie potrzebuje przewodu neutralnego.
Ocena czytelnika0 głosów
0
Zalety
Łatwość instalacji
Solidne, eleganckie wykonanie
Duża funkcjonalność (pilot, aplikacja, Google Home, Alexa)
Stabilność działania
Stosunkowo niska cena
Możliwość podłączenia dodatkowych urządzeń w jednej aplikacji i tworzenie scenariuszów
Wady
Wydawanie delikatnych, sporadycznych dźwięków (chociaż nie wiem, czy to nie wina instalacji elektrycznej)
Brak regulacji jasności świecenia
9.5
Ocena