Google Nest Hub 2 / fot. Kacper Żarski (oiot.pl)

Kupiłem Google Nest Hub 2, czyli krótka historia o tym, jak Google nie lubi Polaków…

Jakieś trzy tygodnie temu informowaliśmy Was o premierze drugiej generacji inteligentnego ekranu od Google, czyli Google Nest Hub 2. Mając w mieszkaniu dwa egzemplarze pierwszych Hubów, z wielkim entuzjazmem postanowiłem zakupić tę nowość. Zmian nie zapowiadało się za wiele – głównie lepszy głośnik i dodanie opcji sterowania muzyką za pomocą gestu oraz rejestrowania snu dzięki wbudowanym czujnikom Soli. O ile z głośnikiem problemów nie było, pozostałe dwie nowości tak łatwo działać nie zachciały. A przynajmniej nie w Polsce.

Słowem wstępu

Oczywiście, zakup Nest Hub 2 w Polsce nie jest możliwy w taki prosty sposób. Nasz kraj dalej jest przez Google pomijany, coś takiego, jak oficjalna dystrybucja, nie istnieje. Z pierwszą generacją jest nieco łatwiej, kilka sklepów ma te urządzenia w swojej ofercie. Mimo to, często korzystniej okazuje się kupić urządzenie z wysyłką z innego kraju, na przykład z Niemiec.

Google Nest Hub 2 / fot. Kacper Żarski (oiot.pl)
Google Nest Hub (po lewej) i Nest Hub 2 (po prawej) – różnic w obudowie za dużo nie ma / fot. Kacper Żarski (oiot.pl)

Tak też zrobiłem z pierwszymi Nest Hub. Przy okazji Black Friday udało mi się kupić dwie sztuki praktycznie taniej, niż trzeba było zapłacić w Polsce za 1 sztukę. Niestety, nie każdy sklep ma dostępną dostawę bezpośrednio do Polski, musiałem więc skorzystać z systemów pośredniczących w przesyłkach. Mimo to, cena dalej była korzystna.

Wiedząc, że na Nest Hub 2 w Polsce nie ma co liczyć jeszcze przez długi czas, zaraz po rozpoczęciu przedsprzedaży zamówiłem jeden egzemplarz dla siebie prosto z Niemiec. Ku mojemu zaskoczeniu, udało się bardzo szybko zorganizować wysyłkę, paczkę miałem u siebie po około 2 tygodniach (mimo informacji o dłuższym czasie oczekiwania, ze względu na przedsprzedaż). Razem z dostawą, za swój model zapłaciłem niecałe 500 złotych.

Ucieszony rozpakowuję paczkę, konfiguruję, wszystko wydaje się okej. Nest Hub 2 faktycznie jest bardzo podobny do pierwszej generacji, jest jednak kilka drobiazgów, które wyróżniają nowszy sprzęt. Dokładnie zmiany i nowości opiszę jednak w osobnym tekście. Najważniejsze było jednak to, że w Nest Hub 2 zamontowano czujniki Soli, pozwalające na rejestrowanie snu. Podobnie, jak w Nest Hub Max, jest tu także opcja zatrzymywania i wznawiania muzyki, a także wyciszania budzika za pomocą gestów. A przynajmniej w teorii…

Sprawdzałem na różne sposoby, w różnych aplikacjach – no nic nie działało! Przechodziłem samouczki – też nic. Próbowałem zrobić kalibrację wykrywania snu – wyskakiwały błędy. No po prostu zero. Tak więc – miałem nowego Huba z funkcjami starego. Słabo, coś trzeba było z tym zrobić.

Google Nest Hub 2 / fot. Kacper Żarski (oiot.pl)
Gesty i śledzenie snu w Google Nest Hub 2 nie tak łatwo aktywować… / fot. Kacper Żarski (oiot.pl)

Akt 1 – próbowałeś wyłączyć i włączyć?

Na samym początku stwierdziłem, że trzeba trochę pobawić się restartami 😉 Zaczęło się wielokrotne odłączanie i podłączanie przewodu. Potem restartowanie w aplikacji. Następnie przywracanie ustawień fabrycznych. Nawet już próbowałem konfigurować na 3 różnych smartfonach z Androidem, iPhonie 11, na dwóch różnych kontach Google. Nic, zero, null… za każdym razem porażka.

Akt 2 – kontakt z Google

Skoro moje pomysły na ten moment się skończyły, postanowiłem skontaktować się z Google poprzez chat na stronie. Wypytali z czym jest problem, przesłałem kilka filmów… Nic, poza tym, co już zrobiłem, nie wymyślili. No, może oprócz kilkukrotnego spytania mnie, czy nic nie zasłania czujników. W pewnym momencie Pan na czacie stwierdził, że musi dowiedzieć się w czym może leżeć problem u kogoś wyżej. Dostałem informację, że wróci do mnie następnego dnia przesyłając mejla. No cóż, nie pozostało mi nic innego, jak tylko czekać… Dalej więc nie wiedziałem, czy mam wadliwy egzemplarz, czy coś się przyblokowało w systemie, czy może coś jeszcze innego.

Dzień później faktycznie dostałem mejla, jednak nie przynosił żadnego nowego rozwiązania. Było to pytanie o podstawowe dane urządzenia, takie jak numer seryjny, miejsce zakupu, urządzenie, z którego konfigurowałem Nesta i router, do którego go łączyłem. Pomijam już fakt, że większość z tego już podawałem na czacie. Szczerze mówiąc, nie skorzystałem z dalszej „pomocy”, udało mi się rozwiązać problem samemu, o czym nieco dalej…

Akt 3 – internecie pomocy!

Żałuję, że dopiero wtedy wpadłem na ten pomysł, ale oczekując na odpowiedź od Pana z Google, zacząłem szukać w internecie, czy ktoś może miał podobny problem. Początkowo nic, zero informacji. W sumie mnie to nie dziwiło – urządzenie na rynku było raptem od kilkunastu dni! Jednak postanowiłem się nie poddawać i słusznie.

W końcu trafiłem na pewien trop na Reddicie. Znalazłem informację o podobnym przypadku u użytkownika z Meksyku. W skrócie mówiąc, support Google przekazał tej osobie informację, że niektóre funkcje mogą nie działać poza USA. Zaciekawił mnie też komentarz na temat problemów z certyfikacją czujników Soli w niektórych krajach. Skoro u mnie też te funkcje nie działały, dało mi to do myślenia, że prawdopodobnie w Polsce też może być coś na rzeczy.

Akt 4 – przeprowadzka do USA!

No, może nie dosłownie, ale wirtualnie. Trochę pokombinowałem i stworzyłem specjalne warunki testowe. Jednego smartfona zmieniłem w hotspot WiFi, w którym włączyłem pozorowanie lokalizacji i uruchomiłem VPN. W taki sposób „przeniosłem się” do USA!

W drugim smartfonie przywróciłem ustawienia fabryczne, skonfigurowałem urządzenie na nowych danych, całkowicie po angielsku, ponownie włączając VPN i pozorowanie lokalizacji. No i przeszedłem do konfiguracji. Już na tym etapie było nieco inaczej. Trochę więcej ustawień, więcej platform możliwych do zalogowania (na przykład do muzyki w Polsce jest tylko YouTube Music i Spotify, w USA dochodzi chociażby Apple Music czy Deezer).

Klikam dalej, dalej, dalej… aż udało się dojść do końca.

Pierwsze, co zrobiłem, to wybrałem w ustawieniach samouczki uruchamiania gestów. I w końcu chwila radości – DZIAŁA! Nest Hub 2 zaczął perfekcyjnie rozpoznawać gesty! Lekkie podniesienie i zbliżenie do ekranu ręki zatrzymywało muzykę, a „machanie” wyciszało budzik. Sprawdziłem w innych aplikacjach – wszystko perfekcyjnie.

No to przyszedł czas na konfigurację rejestrowania snu – całość trwała dosłownie kilka sekund, wszystko zakończona powodzeniem. Czyli już wiadomo jedno – urządzenie jest w pełni sprawne, uff! Reklamacja z niemieckiego sklepu nie bardzo mi się uśmiechała. Szczególnie, że musiałbym znów kombinować z pośrednikiem dostaw.

Akt 5 – powrót do Polski

Pomyślałem, że może podczas konfiguracji „w USA” coś się zaktualizowało, odblokowało czy coś. Przywróciłem więc ustawienia fabryczne i wykonałem ponownie konfigurację na swoim zwykłym koncie, z normalnym połączeniem. No niestety – dalej w taki sposób sprzęt nie chciał w pełni działać. Ani gesty, ani rejestracja snu dalej nie były dostępne.

Akt 6 – gdzieś pomiędzy Polską a USA

Konfiguracja całkiem na nowe dane, na nowej sieci nie wchodziła w grę. Miałem za dużo podłączonych do mojego dotychczasowego konta urządzeń, żeby kombinować w taki sposób. Za dużo bym stracił w kontekście sterowania moimi domowymi sprzętami. A przecież w Nest Hubach chyba przede wszystkim o to chodzi!

Postanowiłem więc zrobić coś pomiędzy – spróbować konfiguracji na moim koncie i z dotychczasową siecią, jednak z pośrednictwem VPN i pozorowanej lokalizacji. Tylko zmieniając te dane, aplikacja Google Home zyskiwała nowe funkcje – zapowiadało się obiecująco. Co prawda, dalej do Apple Music się nie dało zalogować (wyskakiwał błąd o braku dostępności w moim rejonie), ale i tak stwierdziłem, że trzeba spróbować.

Tak więc znów – przywrócenie ustawień fabrycznych, usunięcie urządzenia z aplikacji i ponowna konfiguracja. Podczas niej opcji pojawiało się nieco więcej niż przy polskich ustawieniach, ale jednocześnie mniej niż na całkowicie amerykańskich. Na samym końcu pojawił się problem z przydzielaniem adresów przez router, całość się blokowała. Niby Nest Hub 2 się połączył, ale nie nawiązywał łączności ze smartfonem. Tu jednak pomogło wyłączenie w smartfonie VPN-a.

I w taki oto sposób… udało się. Mimo wyłączenia już VPN i pozorowania lokalizacji, gesty wróciły, a rejestrowanie snu stało się możliwe. Jestem nawet po dwóch nocach od konfiguracji – dane jak najbardziej się pojawiają i, o dziwo, zdają się pokrywać z rzeczywistym snem. Zniknęły za to niektóre inne opcje czy chociażby łączność z większą liczbą aplikacji.

Przemyślenia na podsumowanie przygód z Google Nest Hub 2

Tak więc – trochę trzeba się nakombinować, żeby móc korzystać z nowości w Nest Hub 2. Mam nadzieję, że z biegiem czasu się to zmieni i normalne łączenie pozwoli na korzystanie z nowych opcji. Takie kombinowanie, w mojej ocenie, całkowicie mija się z celem.

Podczas tej „podróży” poczułem jednak na własnej skórze, że w USA dostępnych jest stanowczo więcej opcji, mimo tego samego sprzętu. Nie korzystałem za długo z Nest Hub 2 na amerykańskich serwerach, ale na pewno była dostępna synchronizacja z innymi niż w Polsce aplikacjami, były dodatkowe gry czy kilka dodatkowych opcji na pulpitach i w aplikacji.

Pomijam już nawet fakt, że dalej nie ma możliwości korzystania z ojczystego języka na głośnikach czy ekranach, mimo, że przecież smartfony od dawna mają już tę opcję. Cóż poradzić, może kiedyś się doczekamy…

Google Nest Hub 2 / fot. Kacper Żarski (oiot.pl)
Google Nest Hub 2 w USA ma chociażby możliwość zagrania w Milionerów. U nas tego nie ma 🙁 / fot. Kacper Żarski (oiot.pl)

Wracam do codzienności i mieszkania z Google Nest Hub 2. Za jakiś czas przygotuję szczegółową recenzję i porównanie do pierwszej generacji sprzętu. Jeśli macie więc jakiekolwiek pytania czy wątpliwości, które mogę rozwiać – śmiało, czekam na Wasze komentarze! 😊