Recenzja iRobot Roomba j7+. Elegancik do sprzątania

Recenzja iRobot Roomba j7+. Elegancik do sprzątania

8.5
Ocena

Od ponad roku jestem użytkowniczką iRobot Roomba i7+, choć może raczej powinnam napisać, że od tego czasu po moim domu jeździ ten robot, bo właściwie jest to sprzęt w dużej mierze bezobsługowy. Z tym większym zainteresowaniem podeszłam do nowszego i sporo droższego modelu z oferty iRobot – Roomba j7+.

Cena Roomby j7+ wynosi 4499 złotych, choć w ostatnim czasie można ją wyrwać za sporo mniejsze pieniądze, choć wciąż nie można powiedzieć, że małe – 3799 złotych. W tej kwocie otrzymujemy robota sprzątającego wraz ze stacją automatycznego opróżniania Clean Base.

W zestawie z urządzeniem znajdziemy dwa worki na nieczystości AllergenLock (czyli jeden zapasowy), dwa filtry (jeden założony) oraz dodatkową szczotkę boczną. Czego w zestawie nie ma, a kojarzą użytkownicy poprzedniego modelu, to urządzenie do generowania wirtualnej ściany (od razu podpowiem, że to z Roomby i7+ nie działa z Roombą j7+, nie omieszkałam tego oczywiście sprawdzić).

Po gruntownym przejrzeniu pudełka w oczy rzuci Wam się również krótka instrukcja obsługi, mówiąca o tym, jak poprawnie ustawić odkurzacz. Jeśli w pobliżu znajdują się schody, należy od nich zachować 1,5 metra odstępu. 

Od razu jednak muszę zaznaczyć, że mieszkam w bloku i, w przeciwieństwie do Pawła, testującego dla Was w zeszłym roku Roombę i7+, nie byłam w stanie zweryfikować, jak robot radzi sobie ze sprzątaniem dwóch pięter, wykrywaniem schodów oraz zapamiętywaniem pomieszczeń znajdujących się na różnych kondygnacjach. 

Biorąc jednak pod uwagę, że starszy model nie miał z tym problemów, nie sądzę, by opisywany dostąpił regresu w tym aspekcie. Zwłaszcza, że stosowny czujnik wykrywania przepaści czy też uskoków jest obecny na pokładzie.

No dobrze, ale zanim przejdziemy do konkretów, przyjrzymy się specyfikacji technicznej:

  • wymiary robota: 34 cm średnicy, 8,5 mm wysokości,
  • waga robota: 3,4 kg,
  • wymiary stacji Clean Base: 32 x 40 x 34 cm,
  • funkcje: 
    • Anti-Tangle – zapobieganie zaplątaniu w kable, frędzle,
    • Cliff Detect – zapobieganie spadaniu ze schodów, uskoków,
    • Self Charging – automatyczne ładowanie,
    • zbieranie sierści zwierząt,
    • programowalny harmonogram tygodniowy,
  • system wykrywania zabrudzeń Dirt Detect,
  • filtry Aeroforce (przechwytują do 99% alergenów, pyłków i cząstek o wielkości do 10 mikronów),
  • zmywalny pojemnik na brud AeroForce,
  • technologia AeroForce (50% lepsza wydajność sprzątania), 
  • technologia iAdapt 3.0 (adaptacja do warunków otoczenia),
  • szczotki AeroForce, zapobiegające nawijaniu się włosów,
  • wznawianie pracy po naładowaniu w miejscu, w którym robot przerwał,
  • rozpoznawanie i omijanie przeszkód,
  • detekcja i weryfikacja przeszkód w aplikacji,
  • stacja Clean Base z funkcją automatycznego usuwania brudu.
iRobot Roomba j7+
iRobot Roomba j7+ (po lewej) i iRobot Roomba i7+ (po prawej)

Niby podobne, a jednak różne

Same roboty, tj. Roomba i7+ i Roomba j7+, wyglądają niby różnie, ale im bardziej zaczniecie im się przyglądać, tym więcej różnic dostrzeżecie. Oba mają bliźniaczą wręcz konstrukcję podstawy – urządzenie otoczone jest czarnymi, plastikowymi zderzakami, w których to ukryto pojemnik na nieczystości o dokładnie takich samych rozmiarach oraz filtr.

Od spodu również widać sporo podobieństw. Układ poszczególnych elementów, tj. silikonowych szczotek, kół, szczotki bocznej, styków do stacji dokującej – jest dokładnie taki sam w obu modelach.

Ale już patrząc na oba modele od góry, widać wyraźnie, że projektanci Roomby wzięli sobie do serca chęć zaoferowania użytkownikom bardziej minimalistycznego designu, a przy tym bardziej eleganckiego. Bardzo podoba mi się operowanie w tym wzornictwie wyłącznie jednym kształtem (kołem) w różnych wielkościach i materiałach wykończenia.

A skoro już przy nich jesteśmy, ważny też jest fakt, że górna część Roomby j7+ jest wykonana już nie z błyszczącego plastiku, jak miało to miejsce w i7+. Tutaj znajdziemy szczotkowane aluminium w centralnej części oraz matowe tworzywo sztuczne wokół niej. 

Od razu też dodam, że nie ma trudności w utrzymaniu czystości samego robota, bo wiadomo, że zbiera się na nim kurz. Wystarczy przejechać po jego powierzchni wilgotną szmatką, by wrócił do swojego początkowego blasku. Gorzej jest ze zderzakami po kilku tygodniach użytkowania, ale do tego jeszcze zdążę wrócić w dalszej części recenzji.

Stacja czyszcząca

Odkurzacze iRobot z plusem w nazwie charakteryzują się dostępną w zestawie stacją Clean Base. W ich przypadku również zaszły solidne zmiany. Na uwagę zasługuje przede wszystkim fakt, że stacja opróżniania nieczystości z Roomby i7+ jest węższa, ale za to wyższa. Clean Base z Roomby j7+ natomiast jest niższa, ale szersza – szeroka na tyle, że robot tylko lekko wystaje poza jej obrys

Niższa stacja czyszcząca z pewnością spodoba się osobom, które chcą ukryć robota sprzątającego pod półką np. na telewizor. Akurat sama jestem w takiej sytuacji – stacja Roomby i7+ jest zdecydowanie zbyt wysoka, by się w to miejsce zmieściła, natomiast ta od j7+ pasuje tam idealnie. Jeśli natomiast odkurzacz będzie stał u Was na otwartej przestrzeni, rozmiar stacji nie powinien mieć znaczenia.

Nie ukrywam jednak, że ta nowa stacja przekonuje mnie do siebie bardziej. Dzięki jej poszerzeniu komplet z robotem faktycznie wygląda jak zestaw, a nie osobno dobrane do siebie urządzenia – dla jednych może to być bez znaczenia, ale jednak osoby dbające o spójność designu takie małe rzeczy zauważą.

Pod względem funkcjonalnym niby mamy to samo, a jednak jeszcze więcej. iRobot pomyślał o tym, że zapasowy worek na nieczystości AllergenLock fajnie by było mieć możliwość trzymać gdzieś pod ręką – najlepiej wewnątrz stacji – a nie w pudełku po robocie czy gdziekolwiek indziej (ja nigdy nie pamiętam, gdzie położyłam dopiero co kupione zapasowe worki…).

I tak, w Clean Base w Roombie j7+ mamy dwie przegrody – po lewej stronie mamy miejsce na trzymanie zapasowego worka, po prawej natomiast – na montaż aktualnie używanego worka. Fajne i pomysłowe. Podobnie zresztą, jak obecny z tyłu stacji system przechowywania nadmiaru przewodu zasilającego – to już było w poprzedniej stacji, ale warto podkreślić, że producent z tego nie zrezygnował.

Wiemy już sporo o urządzeniach samych w sobie – czas zajrzeć głębiej.

Aplikacja iRobot Home

iRobot Roomba j7+ działa w oparciu o platformę iRobot Genius. Aby w pełni wykorzystać potencjał robota odkurzającego iRobot, należy pobrać aplikację iRobot Home (dostępna na Androida oraz iOS). Konfiguracja jest banalnie prosta i sprowadza się właściwie do podłączenia go do sieci WiFi oraz… nadaniu mu nazwy. U nas jeździ Ziomuś 3.0! Jego starszy brat to Ziomuś 2.0, żeby nikt nie miał wątpliwości ;).

Pierwsze przejazdy robota służą zmapowaniu pomieszczeń, które ma sprzątać. Warto mu wtedy zapewnić odpowiednie ku temu warunki – włączyć światło, odsłonić okna (w zależności od pory dnia) oraz otworzyć wszystkie drzwi i usunąć przeszkody – tak, by utworzona mapa jak najbardziej odzwierciedlała mieszkanie, które ma utrzymywać w czystości.

Z poziomu aplikacji mobilnej możemy nazwać poszczególne pomieszczenia, a także – co najważniejsze – wyznaczyć strefy bez dostępu (w których robot ma nie sprzątać) oraz strefy sprzątania – miejsca o natężonym ruchu, jak przedpokój czy stół kuchenny, gdzie zazwyczaj nadmiernie się brudzi.

Tym, co jednak wyróżnia iRobot Roomba j7+ na tle pozostałych robotów odkurzających tej marki, jest wykrywanie przeszkód (a po ostatniej aktualizacji – również choinek i kabli). Na przodzie urządzenia umieszczona została kamera oraz dioda LED (które składają się na system nawigacji PrecisionVision), za pomocą których wykrywa przeszkody na swojej drodze i albo je omija, albo robi im zdjęcia w celu ręcznej weryfikacji przez użytkownika.

Im więcej zdjęć (a co za tym idzie – przeszkód) zweryfikujemy, tym bardziej sztuczna inteligencja robota będzie się rozwijać, dzięki czemu sprzątanie w kolejnych cyklach będzie odbywało się bez kolejnych zapytań o to samo pudełko, kabel czy zdarzenie w postaci psich odchodów. 

Przy każdym zdjęciu mamy cztery opcje do wyboru: przeszkoda tymczasowa, strefa bez dostępu, brak przeszkody lub nie mam pewności. Warto poświęcić krótką chwilę na odpowiednie skategoryzowanie przeszkód, by zapewnić sobie wyższą skuteczność działania Roomby j7+.

Ważne są też ustawienia przebiegu sprzątania – do wyboru mamy sprzątanie dopasowane do rozmiaru pomieszczenia, codzienne sprzątanie (na tą ja się zdecydowałam) oraz sprzątanie dodatkowe). Do tego warto również spojrzeć na zachowanie robota w przypadku zapełnienia pojemnika na brud – do wyboru mamy opcję zatrzymania sprzątania po zapełnieniu pojemnika lub sprzątania mimo to (pierwsza opcja rozsądniejsza).

Z poziomu aplikacji w każdej chwili możemy sprawdzić historię odkurzania z każdorazowo zapisaną mapą sprzątania, jak również ustawić harmonogram działania lub automatyzację – może działać np. gdy wyjdziemy z domu, dzięki obsłudze usługi IFTTT i dostępowi do naszej lokalizacji. iRobot Roomba j7+ może działać również z wykorzystaniem Amazon Alexa, Asystenta Google oraz Yonomi.

Co ważne, aplikacja dostępna jest w języku polskim. Czego mi w niej brakuje, to możliwość udostępnienia robota innemu użytkownikowi, mieszkającemu pod tym samym adresem. W aplikacji nie ma też opcji wyboru mocy odkurzania – robot sam o tym decyduje. Co więcej, aplikacja potrafi sama zmienić język na angielski i po jakimś czasie znowu wrócić do polskiego – dziwna przypadłość.

iRobot Roomba j7+ w praktyce

Zasada działania Roomby j7+ jest bardzo prosta: najpierw sprząta w rzędach na środku pokoju, później bierze na cel krawędzie i ściany. Do jakości sprzątania nie mam zastrzeżeń – iRobot przyzwyczaił mnie już do tego, że jego roboty sprzątające charakteryzują się wysoką skutecznością sprzątania i nie inaczej jest w tym przypadku

Dwie gumowe szczotki główne i dodatkowa szczotka do sprzątania przy krawędziach sprawdzają się w boju bardzo dobrze – niezależnie od tego, czy mowa jest o dywanach (z wjazdem na które nie ma problemów), czy panelach.

Nie wiem jeszcze, jak robot będzie radził sobie ze sprzątaniem sierści psiej lub kociej, ale biorąc pod uwagę, że poprzednie modele nie miały z tym najmniejszego problemu, zakładam, że iRobot nie zrobił pod tym względem kroku wstecz. Niestety, moja kotka jeszcze do mnie nie dotarła, przez co testy odkurzania i zbierania sierści musimy odroczyć w czasie.

Największym moim zarzutem do Roomby i7+ było to, że uwielbia obijać się o listwy przypodłogowe, meble i właściwie wszystko, co napotka na swojej drodze – w efekcie czego białe listwy, jasne drzwi i kilka innych elementów znajdujących się na jej wysokości nosi liczne ślady obić; podobnie zresztą, jak sam robot. Jak jest w przypadku Roomby j7+? 

Przyznaję – dużo lepiej, ale wciąż nie jest idealnie. Odnoszę wrażenie, że robot podjeżdża do wszelkich przeszkód ostrożniej niż starszy model i obija się zderzakami lżej. Nie zmienia to jednak faktu, że to wciąż występuje, co zresztą łatwo dostrzec, patrząc na stan zderzaków po miesiącu testów urządzenia, czyli 22 cyklach sprzątania w ciągu 16,5 godziny łącznie:

Po jednym cyklu sprzątania, tj. ok. godzinnej pracy (sprzątnięcie podłóg w moim mieszkaniu zajmuje ok. 45-60 minut, w zależności od poziomu zabrudzenia i powierzchni do odkurzenia), robot ma jeszcze połowę zapasu baterii na kolejny cykl sprzątania, gdyby takowe było potrzebne.

Czyszczenie robota nie należy do trudnych zadań. Co kilka cykli sprzątania polecam zajrzeć do szczotek i usunąć z nich kłębki włosów. Z racji tego, że szczotki są gumowe, wystarczy nożyk i po problemie.

Głośność robota podczas odkurzania nazwałabym standardową (a i fajna jest też opcja dojazdu do sprzątanej strefy bezgłośnie), natomiast na dużo głośniejsze odgłosy musimy się naszykować, gdy robot podjeżdża do stacji się oczyścić – wtedy można je porównać z odgłosami startującego odrzutowca. Trwa to maksymalnie kilkanaście sekund i trudno nazwać uciążliwym – trzeba po prostu mieć świadomość, że za wygodę w postaci automatycznego opróżniania pojemnika na nieczystości, płacimy zgodą na podwyższoną głośność, gdy się to odbywa. Do przeżycia ;).

Przy okazji testów Roomby i7+ Paweł wspominał, że część nieczystości nie trafia do worka, a zostaje w komorze, w której ten jest umieszczony. W nowym modelu nie spotkałam się z podobnym problemem.

Zastosowane w stacji worki AllergenLock mają mieścić brud i zanieczyszczenia gromadzone przez ok. 2 miesiące (producent wspomina o 60 dniach) – niestety, trudno było mi to zweryfikować przy krótszych testach, ale po ok. 1,5 miesiąca worek wciąż nie jest pełen. Warto natomiast wspomnieć, że worki AllergenLock nazywają się tak nie bez powodu – mają zatrzymywać 99% pyłków i pleśni.

iRobot Roomba j7+

Podsumowanie

iRobot Roomba j7+ pozostawia po sobie dużo lepsze wrażenie niż jego tańszy brat, Roomba i7+. Dużo lepiej wygląda, przez co – jeśli stoi „na widoku” o wiele lepiej pasuje do nowoczesnych wnętrz. Ma także dużo ładniejszą i zauważalnie niższą stację opróżniania, dzięki czemu zmieści się pod niższymi półkami (jak np. pod moją półką na TV). Ale stylistyka, umówmy się, w przypadku robotów odkurzających nie gra aż tak wielkiej roli – najważniejsze jest to, jak działają.

A w przypadku iRobot Roomba j7+ o skuteczność sprzątania nie musicie się martwić. Przez 1,5 miesiąca dbał o porządek podłóg w moim mieszkaniu i muszę przyznać, że nie mam się do czego przyczepić. Raz tylko – z niewiadomego powodu – nie chciał posprzątać igieł po stroiku świątecznym. No i lubi się obijać o krawędzie mebli czy listwy, przez co sam w sobie jest poobijany i porysowany, ale w dużo mniejszym stopniu, niż miało to miejsce w przypadku Roomby i7+.

Do tego warto wspomnieć bezgłośny tryb dojeżdżania do wskazanego obszaru sprzątania, tryby automatyki i harmonogramy pracy czy wreszcie możliwość wyznaczania stref bez dostępu – bez potrzeby stawiania wirtualnej ściany. Nie bez znaczenia jest też intuicyjna aplikacja, z poziomu której zarządzamy robotem oraz uczymy go, które przeszkody, napotkane przez niego, są stałe, a które tylko chwilowe.

Roomba j7+ to skuteczne odkurzanie i właściwie bezobsługowy sprzęt – dzięki stacji opróżniania (no, obsługi wymaga gumowa szczotka, w którą wplątują się włosy, ale pozbywanie się ich jest banalnie proste – w przeciwieństwie szczotek plastikowych).

Tylko ta cena… Jeśli jesteście w stanie ją przełknąć, to iRobot Roomba j7+ jest sprzętem, który zdecydowanie warto brać pod uwagę, chcąc kupić robota sprzątającego ze stacją opróżniającą.

Recenzja iRobot Roomba j7+. Elegancik do sprzątania
Recenzja iRobot Roomba j7+. Elegancik do sprzątania
Wnioski
Zalety
skuteczne, właściwie bezproblemowe odkurzanie
brak potrzeby codziennego oczyszczania pojemnika na brud, dzięki Clean Base
silikonowe szczotki, które łatwo się czyści
mapy pomieszczeń z opcją wskazania miejsc bez dostępu
długi czas pracy
świetny design i mniejsze wymiary Clean Base
zawartość zestawu sprzedażowego
Wady
wciąż lubi się obijać - ale już nie w takim stopniu, jak i7+
wysoka cena
8.5
Ocena