Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 8

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 – nie wszystko inteligentne, co ma „smart” w nazwie

Ostatnia aktualizacja:

Jak wspomniałem w recenzji inteligentnej listwy zasilającej Meross MSS425F, wraz z upływem czasu w moje ręce wpadają kolejne sprzęty z segmentu IoT. Pytanie brzmi – gdzie kończy się granica między marketingowym wydźwiękiem smart, a rzeczywistym wkładem elektroniki w „inteligencję” danego sprzętu? Do tej refleksji skłonił mnie inteligentny ogródek od Click and Grow – inteligentny ogródek, który wcale tak inteligentny nie jest. Przed Wami recenzja Smart Garden w obu wariantach.

Internet Rzeczy to koncepcja, która pod swoje skrzydła bierze nieskończenie szeroką grupę sprzętów, które w największym uproszczeniu mają dążyć do tworzenia inteligentnych miast, systemów czy chociażby produktów.

Do IoT instynktownie zaliczamy wszelkiego rodzaju sprzęty inteligentne – od sterowanych smartfonem przełączników elektrycznych typu Sonoff Basic RF R3, przez pralko-suszarkę LG V400, kamerki do domowego monitoringu (wewnętrznego jak TP-Link Tapo C200 lub zewnętrznego, jak propozycja od Netatmo), aż po… No dobra, skończmy tę wymieniankę – myślę, że wszyscy wiecie o co chodzi ;).

Po prostu skoro wszystko może być inteligentne, to… dlaczego by nie ogródek? Z takiego założenia wyszedł nie tylko ich producent i dystrybutor, ale również ja. Koncepcja, choć z pozoru nieco dziwna, wydała mi się być niezwykle interesująca i zwyczajnie obiecująca z punktu widzenia zwykłego mieszczucha.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 9
Krótka zajawka tego, co można obserwować dzięki Smart Garden

Smart Garden – domowy ogródek bez ogródek

Przejdźmy wreszcie do tego, czym jest ten Smart Garden. Pozwólcie, że zacytuję tutaj słowa ze strony polskiego dystrybutora – w końcu to on przedstawia sprzęt potencjalnym konsumentom, prawda?

Smart Garden jest samonawadniającym się systemem w komplecie z modułową lampą, pozwalającym łatwo uprawiać wszelkiego rodzaju rośliny, od jadalnych do ozdobnych. Elegancka budowa, profesjonalne światła LED i wysokiej jakości wykończenie powodują, że staje się niezbędny dla wszystkich smakoszy czy miłośników uprawianych ekologicznie roślin. Wszystko odbywa się bez sztucznych nawozów i pestycydów.

Na rynku dostępne są dwa warianty – Smart Garden 3 oraz Smart Garden 9, czyli, jak nietrudno się domyślić, bazy ogrodowe na odpowiednio trzy i dziewięć sadzonek. Każdy z nich można zakupić w trzech kolorach – ciemnoszarym, beżowym lub białym.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 10
Sprzęt z białego plastiku? Nie uchronisz się przed „cicikami”

Dzięki uprzejmości Click and Grow na testy trafiły do mnie oba warianty – zarówno Smart Garden 3, jak i Smart Garden 9. Warto byłoby powiedzieć jeszcze, ile kosztuje takie urządzenie – za wariant mniejszy trzeba zapłacić 429,90 złotych, zaś za większy 899,90 złotych. Dużo? Cóż, nie da się ukryć, ale może taka jest cena za innowację.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 11

Warto jeszcze nadmienić, że do ogródków potrzebujemy też specjalnych kapsułek – co prawda do zestawu dołączona jest niezbędna wymagana ilość podłoża, niemniej każdy kolejny gatunek to wydatek rzędu czterdziestu pięciu złotych za trzy sadzonki.

Skoro już przy kapsułkach jesteśmy – o Plant Capsule producent mówi nieco więcej na swojej stronie, tam wyjaśnia też na czym polega ich budowa i wspomina nieco o, rzekomo inspirowanym NASA, podłożu Smart Soil. Pozwólcie jednak, że tę kwestię pominę – zainteresowani mogą ją zgłębić we własnym zakresie. A my przejdźmy do sadzenia.

Na czym polega inteligencja Smart Garden?

Na ten moment mógłbym już udzielić odpowiedzi na to pytanie – nieco sugeruje ją finalna ocena oraz tytuł, a ja na dokładkę dopowiem, że odpowiedź byłaby dosyć krótka i mało satysfakcjonująca.

Chciałbym, żebyście razem ze mną prześledzili wzrost roślin – ich zdjęcia będą pojawiać się chronologicznie. Pozwólcie jednak, że coś zapowiem – na smartfony można ściągnąć aplikację o nazwie Click and Grow, która ma pomóc w hodowli roślin w naszych Smart Garden. Brzmi obiecująco, prawda?

Recenzja Smart Garden od Click and Grow
Sadzonki wraz z „inkubatorami”

Pierwsze koty za płoty, czyli sadzenie

Sam proces sadzenia był bardzo prosty. Po wybraniu pożądanych gatunków, każdą ze specjalnych doniczek podpisałem, włożyłem do niej stosowną sadzonkę, do odpowiedniego otworu nalałem wymaganą ilość wody oraz podłączyłem LED-y do prądu. To by było na tyle.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 12
Pierwsze sadzenie roślin – Smart Garden 9

Jako że producent podesłał do testów zarówno Smart Garden 3, jak i Smart Garden 9 i całkiem sporo gatunków różnych roślin, postanowiłem ogródki podzielić na dwie kategorie.

Trójka stała się więc typową doniczką na kwiaty ozdobne – zasadziłem w niej czarny bez, fioletowe chili oraz petunię, zaś sam ogródek usadowiłem wygodnie na biurku w jednym z pomieszczeń.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 13
Nowoczesne rolnictwo?

Dziewiątka zyskała rolę nieco ciekawszą, bo została postawiona w kuchni, a puste miejsca na kapsułki wypełniły, w miarę możliwości, rośliny jadalne. Pojawiła się tam melisa, czerwone chili, czarny bez, bazylia, czerwone pomidorki, żółte chili, sałata, fioletowe chili oraz rozmaryn.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 14
Dzięki takiej konstrukcji „‚doniczek”, sadzonki mają stały dostęp do wody

Teraz wystarczyło przykryć każdą z roślin specjalną przezroczystą pokrywką (aż do czasu, kiedy ta zacznie ograniczać ich przestrzeń) i cierpliwie czekać. Do aplikacji przejdziemy za chwilę – pomówmy najpierw o samych ogródkach. Tymczasem w recenzji, jak już wspomniałem, zdjęcia będą pojawiać się chronologicznie, a więc będziecie mogli obserwować powolny wzrost sadzonek – podobnie jak ja robiłem to na przestrzeni minionych tygodni.

Oświetlenie LED-owe, choć nie inteligentne

No właśnie, LED-y. Obie doniczki wyposażone są w lampki, które świecą przez 16 godzin dziennie, co ma imitować cykl dzień-noc dla naszych roślinek. Rzecz w tym, że Smart Garden nie jest wyposażony w żaden programator czasowy i cykl oświetleniowy rozpoczyna się w momencie wpięcia zasilacza do gniazdka. Co to oznacza? Podpowiem, że naświetlanie najlepiej jest zacząć o 6 rano (tak, aby o 22 rośliny „poszły spać” razem z nastaniem zmroku).

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 17
Wyraźne widać, że Smart Garden 9 ma czerwone diody i świeci „w trójwymiarze”

Jak nietrudno się domyślić – sadzenie roślin rozpocząłem rano, ale nie przed szóstą. Oznaczało to, że już pierwszego dnia wieczorem musiałem wyjąć obie wtyczki z gniazdka (tak, aby LED-y nie świeciły w nocy – zwłaszcza, że są zaskakująco mocne), a następnego specjalnie wstać rano tak, aby ustawić upragniony, zsynchronizowany z domownikami cykl dobowy. Trochę mało smart, czy mi się tylko wydaje?

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 18
Skromny Smart Garden 3 z nisko umiejscowionymi, białymi LED-ami

Po drugie, po kilku dniach w moim domu przydarzyła się króciutka utrata prądu. Naprawdę króciutka – rzędu kilku sekund. Niestety, nawet taka przerwa w dostawie energii do naszych ogródków powoduje zresetowanie cyklu i… odmierzanie szesnastu godzin leci od nowa. Podobnie, jeśli przypadkiem odepniemy urządzenie od prądu nawet na ułamek sekundy. Gdzie ta inteligencja? Przecież inteligentne żarówki różnią się od „zwykłych” właśnie tym, że możemy zarządzać nimi z poziomu smartfona i ustawiać programy czasem z każdego miejsca na świecie.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 19

O konstrukcji słów kilka, czyli drobna różnica między Smart Garden 3 a Smart Garden 9

Każdy Smart Garden to po prostu… plastikowa konstrukcja pełniąca rolę doniczki z wbudowanymi LED-ami i zasilaczem. Serio, nic więcej. Owszem, jest ona odpowiednio przemyślana (myślę tu chociażby o specjalnych wkładach umożliwiających kapilarne nawadnianie każdej z sadzonek z pomocą wspólnego, napełnionego wodą pojemnika), ale nie kryje się tu żadna technologiczna tajemnica.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 20
Czekamy na kiełkowanie

Jakieś czujniki – światła, wilgotności, temperatury? Nic. Jakikolwiek programator inny niż odliczanie szesnastu godzin od wpięcia do gniazdka? Nie ma mowy. Niemniej, między ogródkami, na tym etapie, dostrzegłem dwie różnice.

Pierwsza – Smart Garden 3 została wyposażona w kilka LED-ów o tej samej, białej barwie. Smart Garden 9 świeci natomiast w „trójwymiarze”, a w każdym razie taki efekt dają ułożone naprzemiennie diody białe i czerwone. Jaki jest tego powód? Nie jestem przekonany, zakładam jednak, że ostatecznie mamy do czynienia z taką samą długością fali świetlnej.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 21
Są i one – pierwsze widoczne rośliny w Smart Garden 9

Druga różnica jest taka, że wysięgnik na lampę w Smart Garden 9 jest obustronny i nie ma regulacji wysokości – od początku do końca diody są w tym samym miejscu. W Smart Garden 3 jednostronnie umocowane ramię nie tylko wygląda zgrabniej, ale przy pomocy dwóch „przedłużek” musimy regulować jego wysokość wraz ze wzrostem roślin.

Jeżeli chodzi o samą jakość wykonania to cóż… nie bardzo jest o czym mówić. Sam plastikowy szkielet konstrukcji sprawia wrażenie solidnego i prezentuje się całkiem nieźle, ale to w istocie plastikowy szkielet dla naszego ogródka. W minimalistycznej konstrukcji zabrakło miejsca zarówno na subtelne, estetyczne dodatki, jak i ewentualne jakościowe niedociągnięcia.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 22
Mikroszklarnia? Taki był zamysł producenta

Po raz kolejny wrócę do kwestii, która w gruncie rzeczy przewijać się będzie przez cały tekst… Nie wiem jak Wy, ale ja niespecjalnie widzę tu inteligencję. Fakt faktem, roślinki wystarczy zasadzić, nalać wody do pojemnika (i uzupełniać ją co kilkanaście dni) i czekać – możemy więc mówić o tym, że jest to ogródek w miarę bezobsługowy.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 23
Zaraz po zrobieniu zdjęcia, część sałaty wylądowała na kanapkach 😉

W miarę, bo drobne przycinanie i tak jest konieczne – producent dostarczył do tego stosowną instrukcję. Trudno jednak czepiać się tego, że Click and Grow nie zaprogramowało roślin tak, aby rosły zgodnie z naszymi oczekiwaniami – to kwestia sił natury.

Niemniej, bezobsługowy to nie to samo, co inteligentny, prawda? Na tym etapie, to jest po zasadzeniu roślinek i przyjrzeniu się wszystkim aspektom ogródka, wszystkie nadzieje ukierunkowałem na aplikację Click and Grow.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 24
Tu jeszcze będzie kolorowo…

Aplikacja Click and Grow, czyli wydmuszka funkcjonalności

Przez wzgląd na brak jakichkolwiek czujników czy odczytów, z poziomu smartfona nie jesteśmy w stanie dowiedzieć się zbyt wiele o naszym ogródku. Click and Grow to raczej encyklopedia wiedzy na temat hodowli roślin – choć przyznać trzeba, że w tej kwestii radzi sobie bardzo dobrze.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 25
Sałata Sebastian – aplikacja Click and Grow

Zacznijmy od konfiguracji. W aplikacji dodałem oba ogródki – Smart Garden 9 nazwałem Dziewiątką, a Smart Garden 3Trójką. Do każdego z nich dodałem rośliny, które można było nazwać wedle swojego uznania – pozostałem przy imionach, które zaproponowała aplikacja. Pomysłowość producenta w tym aspekcie nie umknęła mojej uwadze, ale co dalej?

W Click and Grow możemy wybrać każdą z roślin, sprawdzić ile dni temu ją zasadziliśmy oraz jak się to ma do „żywotności”, którą przewidział producent. Dla użytkowników przygotowano także garść wiedzy na temat hodowli (kiedy spodziewać się kiełkowania, kiedy potencjalnych owoców itd.), sekcję z ciekawostkami oraz miejsce na notatki.

Cóż, sama aplikacja może w istocie być przydatna podczas hodowli roślin – chociażby po to, żeby upewnić się, że dana sadzonka ma jeszcze czas na wykiełkowanie lub zbliża się czas utylizacji innej. Niemniej, to miał być Smart Garden, a więc w celu uznania jej funkcjonalności niezbędna byłaby jakakolwiek interakcja między smartfonem a ogródkiem.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 30
Bazylia w Smart Garden 9 radziła sobie najlepiej

Jak ja to widzę? Smart Garden mógłby być wyposażony w parę podstawowych czujników (temperatura i poziom wody – to by wystarczyło) i za pomocą Wi-Fi raportować odczyty na serwer, które można byłoby sprawdzić z poziomu aplikacji.

Do tego przydałoby się, żeby z jej poziomu dało się manipulować programatorem czasowym. Inaczej rzecz ujmując – ustalić godziny, kiedy LED-y mają być zapalone. Czy wymagam zbyt wiele od inteligentnego ogródka?

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 31

Smart Garden dwa miesiące później – część właściwa

To, co odróżnia recenzowane ogródki od tradycyjnych doniczek, to oczywiście oświetlenie. Trzeba mieć na względzie, że teoretycznie przez cały dzień towarzyszy nam oświetlenie LED-owe. Producent podaje, że oświetlenie małego ogródka pobiera 6 W energii, zaś dużego – 9,6 kWh miesięcznie. Ciekawe, swoją droga, skąd ta rozbieżność jednostek ;). Wraz z upływem czasu mam wrażenie, że własnie te diody są jedynym wyróżnikiem recenzowanego sprzętu.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 32

A jakie rezultaty daje ten wkład oświetlenia? Cóż, mogę powiedzieć, że nijak. Choć nie powiem, pierwsze kwiaty czy malutkie owoce potrafią sprawić sporo radości.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 33
Jest i on! Pierwszy kwiat petunii

Inwazja owadów uniemożliwiła mi cieszenie się papryczkami, a pomidorki… ostatecznie wylądowały w innej, „analogowej” doniczce i mam nadzieję, że wkrótce przyozdobię kanapkę owocem własnych upraw. Rzecz w tym, że wkład Smart Garden był w to niewielki. Z doświadczenia wiem, że doniczka postawiona na balkonie czy tarasie dopieszczona odrobiną uwagi i czasu potrafi przynieść znacznie lepsze rezultaty.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 34
Dosłownie kilka dni później…

Swoją drogą, Click and Grow deklaruje, ze ogródki Smart Garden mają glebę wolną od zarodników pleśni czy grzybów. Cóż, może i tak, niemniej dosłownie co parę dni odsłonięty kawałek ziemi i tak pokrywał się charakterystycznym meszkiem – tak w końcu działa przyroda, prawda? No, chyba, że ja nie rozumiem jakiejś zaplanowanej mikoryzy, ale nie wydaje mi się to być szczególnie prawdopodobne – zwłaszcza, że producent nigdzie nie ostrzega o takim planie.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 35
Czas sałaty dobiega końca…

Mimo wszystko muszę nadmienić, że z punktu widzenia samej hodowli roślinek – ze Smart Garden jestem zadowolony bardzo. Ba, z ogromną rozpaczą przedwcześnie pożegnałem się z częścią sadzonek – wystarczyły dwa dni nieuwagi, żeby mszyce opanowały Dziewiątkę w stopniu, którego nie dałoby się okiełznać bez interwencji chemicznej.

Rzecz w tym, że rezultaty w żaden sposób nie odbiegają od tego, co osiągnąć można „nieinteligentnymi” sadzonkami, a ogródek ani nie wyręcza nas z dbania o rośliny, ani nie umożliwia łatwiejszego monitorowania ich stanu.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 36
… a kwiaty mają się coraz lepiej

Moja wizja inteligentnego ogródka, czyli czego nie ma Smart Garden

Jestem świadomy, że zdecydowana większość inteligentnych sprzętów nie jest w stanie wnieść do mojego życia więcej niż uproszczenia oraz fascynacja nową technologią. Zresztą, pisałem o tym nieco dłużej w felietonie Czy smart home ma jakiś prawdziwy sens?

Niemniej, twardo stoję murem za tym, że sprzęty smart home czy też szeroko pojęte IoT wnoszą powiew technologicznej świeżości na rynek. Są jednak takie produkty, których obecność w tej kategorii zdają się być nieporozumieniem – należy do nich Smart Garden.

Moim zdaniem inteligentny sprzęt musi posiadać jakiekolwiek znamiona nowoczesnych technologii. Sporo myślałem o tym czy moje podejście nie jest zbyt „ortodoksyjne” (zabawnie to brzmi w tym kontekście, prawda?), ale moje wnioski są jednoznaczne. Ogródki Smart Garden nie są w żaden sposób inteligentne.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 37
Pękate, fioletowe chili – Smart Garden 3

Z chęcią bym je tak nazwał, gdyby oferowały cokolwiek więcej niż plastikowa lampka wraz z zupełnie analogową żarówką – przecież nie nazywamy inteligentnymi lamp podłączonych do programatorów czasowych (które, nomen omen, oferują więcej funkcji personalizacji).

Wiecie jak wyglądałby prawdziwy Smart Garden? Znalazłem na Aliexpress bliźniaczo podobny sprzęt, który zdaje się spełniać założenia takiego urządzenia. Dodam tylko, że to pierwszy rezultat po wpisaniu hasła smart garden na chińskim portalu aukcyjnym. Co taki ogródek potrafi w teorii?

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 38

Po pierwsze, z pomocą przycisku możemy kontrolować barwę światła oraz jego natężenie, a także resetować odmierzanie cyklu dobowego. Nie jest to może dokładna jego kontrola, ale to zawsze krok do przodu względem odpinania z gniazdka – zwłaszcza, że światło można też włączyć i wyłączyć w pożądanej przez nas chwili.

Producent pomyślał także o czujniku poziomu wody – gdy tej jest mniej niż 10% zakładanego poziomu, zapali się stosowna lampka, a z głośników co piętnaście minut wydobędzie się zaprogramowany dźwięk. Nie dość, że kapilarny system nawadniania roślin pozwala znacznie wydłużyć interwał podlewania, to ogródek zadba o to, żebyśmy o tym nie zapomnieli.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 39
Zdarzył się i mutant – choć ten nieostry jest jeszcze ciekawszy

To wszystko, co według zapewnień sprzedawcy potrafi chiński ogródek. I wiecie co? To właściwie wszystko, czego wymagałbym od inteligentnego ogródka. Do ideału brakuje jeszcze możliwości dokładnego programowania oświetlenia z poziomu aplikacji, możliwość podejrzenia za jej pomocą dokładnego poziomu wody i odczytu temperatury i wilgotności, na przykład gdzieś w połowie wysokości ramienia.

Wyżej wymienione cechy to funkcje, które uważam za absolutnie niezbędne, jeśli chodzi o inteligentne ogródki za niemal 450 i 900 złotych. Pomijam już nieco bardziej futurystyczne wizje, jak automatyczna regulacja natężenia światła w zależności od nasłonecznienia czy manipulacja ilością wody dostarczanej do każdej z sadzonek. Żeby Smart Garden były naprawdę smart wystarczyłoby naprawdę kilka drobnostek.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 40
Chwila, naprawdę CHWILA, nieuwagi i z żółtego chili zrobiło się ZOO…

Recenzja Smart Garden – podsumowanie

Z jednej strony nie chcę całej tej recenzji opierać na tym, ile kosztują ogródki Click and Grow – jest to oczywiście pewna składowa wrażeń, ale kierowanie się wyłącznie tym kryterium z góry skreślałoby sens istnienia różnego rodzaju towarów luksusowych czy gadżetów.

Nie zmienia to faktu, że ogródki Smart Garden nie są w żadnym razie inteligentne. I ten wniosek mógłby być zwieńczeniem wszystkich moich przemyśleń odnośnie recenzowanego sprzętu.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 41
Jak nietrudno się domyślić, tylko bazylia pochodzi ze Smart Garden

W końcu taki sam efekt „inteligentnej” hodowli można osiągnąć przy pomocy butelki wody wraz ze specjalną końcówką do powolnego nawadniania (do znalezienia w internecie za kilka złotych), żarówką do wzrostu roślin za 20-40 złotych i dowolną, wybraną przez siebie doniczką. Fakt faktem, walor estetyczny uległby mocnej degradacji, ale efekt byłby równie „smart”. Nie wspominam nawet o wykorzystaniu światła słonecznego – zakładam, że ideą Smart Garden jest całoroczna hodowla, dzięki której wybranej rośliny mamy zawsze pod ręką.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 42

Z jednej strony nie mogę o ogródku powiedzieć złego słowa – w zasadzie jest zgodny z opisem producenta, nikogo nie wprowadza w błąd i w teorii – jedyne, czego mógłbym się przyczepić, to spora cena. Z drugiej strony, Smart Garden miałem przetestować jako sprzęt inteligentny i swoje wrażenia opisać na łamach oiot.pl. Zatem sam fakt, że są one ładną ozdobą pomieszczenia i w istocie umożliwiają (niemal) bezobsługowe wyhodowanie roślin nie wystarcza.

Ostatecznie zdecydowałem się na piątkę w dziesięciostopniowej skali. Skąd taka wysoka ocena w obliczu samych narzekań? Cóż, ta ocena niejako oddaje mój ambiwalentny stosunek do tego produktu. W końcu przy pomocy Smart Garden nie da się wyhodować roślin – a więc spełniają swoje założenia. Po prostu te ogródki nie są w żadnej mierze inteligentne, na co wskazywałaby ich nazwa.

Ostatecznie trudno jednak wystawić notę zupełnie negatywną – w końcu mamy tu oświetlenie LED (które, jakby nie patrzeć, może przydać się w mieszkaniach), walor estetyczny oraz samą ideę ogródka bezobsługowego. Bezobsługowego, ale nie inteligentnego – dlatego wyższa ocena również byłaby nieuczciwa.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 46

Wszystkie te moje przemyślenia nie zmieniają faktu, że coś przyciągającego w tych ogródkach jest. Czym to się przejawia? Cóż, choć Smart Garden nie są inteligentne, to kwiaty w Trójce nadal cieszą, a Dziewiątka dostała drugą szansę, jeśli chodzi o kuchenne źródło dodatków.

Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 - nie wszystko inteligentne, co ma "smart" w nazwie 49
Recenzja Smart Garden 3 oraz 9 – nie wszystko inteligentne, co ma „smart” w nazwie
Wnioski
Zalety
wzornictwo
oświetlenie LED
urzeczywistnienie wizji ogródka (niemal) bezobsługowego
Wady
Smart Garden nie jest smart - i kropka...
... a i o cenie nie sposób nie wspomnieć
5
Ocena