Robot-dziecko, który pomaga szkolić dentystów. Jest dziwny, ale funkcjonalny
Źródło: Tmsuk

Robot-dziecko, który pomaga szkolić dentystów. Jest dziwny, ale funkcjonalny

Japońskiej firmie Tsmuk udało się połączyć dwie najstraszniejsze rzeczy na świecie – lalki i stomatologię. Brzmi jak scenariusz do horroru dekady, ale spokojnie – nie jest nim. Ma całkiem inny i bardzo praktyczny wymiar, gdyż zrobotyzowana lalka Pedia_Roid przygotowuje przyszły personel stomatologiczny do kontaktu z dziećmi i uczy radzenia sobie z ich reakcjami, nawet w ekstremalnych sytuacjach.

Robot, który wymiotuje i traci przytomność

Robot do złudzenia imituje malucha, nawet konstrukcyjnie, ponieważ liczy tylko 110 centymetrów wysokości i waży 23 kilogramy. Mechanizm poruszania elementami jest pneumatyczny, co daje manekinowi dużo większą wytrzymałość niż w przypadku użycia napędu elektrycznego. To bardzo ważne, dlatego że studenci i stażyści, w niektórych sytuacjach muszą wywrzeć nacisk na ciało manekina i np. przytrzymać kończynę. Technologia ta nazywa się Piezo i jest oparta na regulatorach ciśnienia VEAA i VEAB, dzięki czemu humanoid jest w stanie poruszać ciałem w sposób zbliżony do prawdziwego dziecka.

Pedia_Roid ma jeszcze wiele interesujących detali. Zyskał 24 punkty swobody, przez co jest w stanie poruszać wieloma elementami ciała – nie tylko głową i ramionami, ale też np. źrenicami. Potrafi imitować oddech oraz puls, a w razie potrzeby można poddać go resuscytacji oraz aplikować dożylnie preparaty lub pobierać krew. Twarz jest zarządzana skomplikowanym mechanizmem. Jej syntetyczna skóra może zmieniać kolor lub robić się całkowicie blada, wskazując na zagrożenie. Co więcej, mimika manekina dynamicznie reaguje w trakcie zabiegu, a on sam wydaje dźwięki, co uczy przyszłych stomatologów i asystentów odczytywania komunikatów, świadczących o komforcie pacjenta (lub jego braku).

Adepci stomatologii mogą dzięki temu zmierzyć się z emocjami małego pacjenta, takimi jak płacz i ból, ale też z reakcjami fizycznymi, które utrudniają pracę, w tym wierceniem się, skurczami, zamykaniem ust i poruszaniem rękoma oraz nogami. Na tym nie koniec, bo tablet, który obsługuje robota ma zaprogramowane również inne funkcje, symulujące poważne zagrożenia medyczne, jak świszczący oddech, utrata przytomności, drgawki i… wymioty.

Źródło: YT/NISSIN DENTAL PRODUCTS INC.

Sztuczne dziecko wcale nie wychodzi taniej

Jeżeli pomyślałeś o tym, co ja, że ten robot to idealny gadżet na Halloween, to zapomnij. Lalka kosztuje około 25 milionów jenów japońskich, czyli w przeliczeniu jakieś 815 tysięcy złotych. Inżynierowie Tmsuk zdradzili, że głównym powodem opracowania tego urządzenia był brak dostępu do odpowiedniej praktyki dla studentów i stażystów.

– Trudno jest zdobyć doświadczenie w stomatologii dziecięcej, ponieważ nie ma możliwości praktykowania. Ponadto istnieje ryzyko, że dzieci będą się bardzo wiercić, ponieważ dzieciom, gdy ich stan zdrowia nagle się pogarsza, trudno jest inaczej wyrazić odczucia. Konieczne jest posiadanie doświadczenia i wiedzy, aby móc monitorować i leczyć małych pacjentów.

Reuters Yusuke Ishii, jeden z inżynierów Pedia_Roida

Japońska firma ma w ofercie nie tylko robota o wymiarach dziecka, ale też większą wersję o nazwie Dentaroid, symulującą dorosłego pacjenta. Pozostałe produkty marki także dotyczą branży medycznej.