Roborock Dyad / fot. Kacper Żarski (oiot.pl)

Recenzja Roborock Dyad – odkurzacza stworzonego do pracy na mokro

7
Ocena

W tym roku testowałem wiele odkurzaczy pionowych czy robotów sprzątających z funkcją mopowania. Roborock Dyad to jednak coś całkowicie innego. To bezprzewodowy odkurzacz pionowy, który jest wręcz stworzony do pracy na mokro. Jak się sprawdza w praktyce? Jak poradzi sobie z codziennymi zabrudzeniami? Czy to propozycja warta naszej uwagi?

Wideorecenzja

Zawartość opakowania

W pudełku znajdziemy podstawowy zestaw, zawierający niezbędne elementy do korzystania z tego sprzętu. Mamy więc odkurzacz Roborock Dyad ze zintegrowaną szczotką – jedyne wyjmowane elementy to wałki czyszczące oraz osłonka od przodu.

Ta szczotka już na początku robi bardzo pozytywne wrażenie. Mamy w niej umieszczone aż trzy obrotowe wałki, które pozwolą na skuteczniejsze sprzątanie. Jedna, dłuższa szczotka, jest montowana na zaczep przytrzymywany osłonką od przodu. Dwa krótsze wałki wsuwa się od boków.

Ważną informacją jest to, że te mniejsze rolki praktycznie są pozbawione krawędzi. Dzięki temu cała szczotka czyści podłogę nie tylko środkiem, ale także po bokach. Realna powierzchnia czyszcząca jest przez to większa, unikamy jednocześnie sytuacji, że po bokach coś się nie doczyści. Bywa tak w przypadku wielu innych odkurzaczy, szczególnie podczas odkurzania przy krawędziach ścian czy mebli.

W dalszej części odkurzacza mamy dwa pojemniki: od góry na czystą wodę, a od dołu na brudną. Pojemnik na czystą wodę ma pojemność 850 ml, a na brudną 620 ml. W pojemniku na brudną wodę mamy jeszcze koszyczek na większe nieczystości suche oraz filtr zatrzymujący wszelkie pyłki.

Od tyłu odkurzacza znajdziemy dwa elementy. Bardziej od spodu są piny do ładowania. To w nie wczepia się dołączona do zestawu stacja ładująca. Na tyle mamy jeszcze ruchomą nóżkę, która pozwala postawić urządzenie w przerwie odkurzania. Chociaż postawić to też za dużo powiedziane… Roborock Dyad będzie wtedy w pozycji półstojącej, zapobiegającej wylewaniu się wody z pojemników. Nie powinniśmy kłaść urządzenia całkowicie na płasko.

Na samej górze mamy jeszcze mały ekran informujący nas o stanie pracy urządzenia. Jest tu procent naładowania baterii (zmienia się co 5%), kolorowa obramówka, informująca o poprawności działania (niebieski – wszystko jest okej, niebieski i czerwony – coś się dzieje, na przykład powoli kończy się woda, czerwony – sprzęt wymaga naszej uwagi). Mamy też ikony informujące o tym, w jakim trybie urządzenie działa. Jest dostępny tryb automatyczny, maksymalny oraz pracy na sucho.

A jak sterować tymi trybami pracy? Do tego przyda się dołączona do zestawu rączka, którą mocujemy od góry odkurzacza. Wpinamy ją na zaczep, a od dołu całość wczepia się w specjalnie przygotowane piny. Na tej rączce mamy trzy klawisze:

  • włącznik na środku,
  • klawisz do zmiany trybów od przodu,
  • klawisz do czyszczenia rolek z tyłu.

Ten ostatni klawisz jest wyjątkowo ciekawy. Wkładając robota do stacji ładującej możemy wcisnąć go, by aktywował się automatyczny tryb czyszczenia rolek. Szybkie obracanie wałków, podawana woda i wypustki na stacji ładującej powodują, że odkurzacz sam się wyczyści i będzie gotowy do kolejnego cyklu pracy.

W opakowaniu, poza wspomnianymi elementami, takimi jak odkurzacz, rączka czy stacja ładująca, mamy jeszcze wymienny filtr montowany w pojemniku na brudną wodę. To świetny dodatek, bo jeśli fabrycznie włożony do urządzenia filtr nam się zużyje, mamy drugi w zapasie.

W pudełku umieszczono jeszcze szczotkę, za pomocą której możemy przeczyścić pojemnik i przewody, przez które przechodzi brudna woda. W rączce jest ukryty też nożyk, którym usuniemy chociażby włosy zaplątane w szczotce. Producent świetnie przemyślał całość, ponieważ w tej stacji ładującej mamy też miejsce na umieszczenie szczotki. Wszystko będziemy więc mieli w jednym miejscu.

Odkurzacz z rączką, nie da się ukryć, jest dość ciężki. Sam sprzęt waży 5,1 kg, a do tego dochodzi jeszcze waga wody. Przenoszenie nie jest więc zbyt komfortowe. Miałem też wątpliwości co do łatwości prowadzenia, jednak tu pozytywnie się zaskoczyłem. Okazuje się, że Roborock Dyad po włączeniu bardzo delikatnie porusza się po podłodze, całość przesuwa się bezproblemowo i nie czuć dużej wagi sprzętu.

Skuteczność sprzątania

Roborock Dyad to odkurzacz dedykowany do pracy na mokro. Woda wydobywa się z pojemnika na górze, jest przenoszona do szczotki, w której następuje mycie z użyciem trzech obrotowych wałków. Następnie nieczystości wraz z większością wody są wciągane do pojemnika na dole. I trzeba przyznać, sprawdza się to nieźle.

Dobrze jednak wiedzieć, że po takim myciu podłogi nie są suche. Owszem, większość wody zostaje wciągnięte, ale dalej widać mokrą warstwę na podłodze. Warto więc chwilę zaczekać aż całość przeschnie. Trwa to jednak na pewno dużo krócej, niż przy użyciu zwykłego mopa czy nawet robota sprzątającego z funkcją mopowania.

Skuteczność sprzątania oceniam bardzo pozytywnie. Roborock Dyad jest w stanie wciągnąć wszelkie nieczystości, nawet jeśli będzie ich nieco więcej. Rozsypując produkty spożywcze czy rozlewając coś, nie musimy się o nic martwić, bo w większości przypadków już jedno przeciągniecie wystarczy, żeby podłoga znów była czysta.

Odkurzacz radzi sobie też z bardziej przyschniętymi plamami. Czasami może będzie konieczne kilkukrotne przejechanie w jednym miejscu, ale ostatecznie podłoga staje się czysta. Jest to świetna opcja szczególnie zimą, kiedy to wracając z dworu wnosimy na butach piasek i śnieg. Roborock Dyad za jednym zamachem wciągnie wszystko, a jednocześnie usunie powstałe plamy.

Do wody możemy dodać trochę płynu do mycia, który dodatkowo pomoże usunąć plamy, a jednocześnie pozostawi ładny zapach. Nie warto jednak tutaj przesadzać, żeby całość się zbyt mocno nie pieniła. Nie są też zalecane lepkie płyny lub takie, które zawierają chociażby wosk. Mogłyby one zapchać dysze. Teoretycznie najlepsze byłyby płyny dedykowane do takich odkurzaczy. W praktyce, ze zwykłymi też wychodzi wszystko dobrze.

Tryb automatyczny działa tutaj bardzo sprawnie. Przez większość czasu będziemy myli podłogę ze standardową mocą, a w przypadku rozpoznania jakichś przeszkód czy większych nieczystości, Roborock Dyad automatycznie zwiększa moc. Jeśli przełączymy się w tryb maksymalny, najwyższa moc będzie włączona przez cały czas pracy.

Jak wspomniałem, do dyspozycji mamy też tryb suchej pracy. Jest ona faktycznie sucha tylko w przypadku, gdy wałki są suche. Jeśli najpierw umyjemy płytki, a potem będziemy chcieli tylko odkurzyć panele, trzeba liczyć się z tym, że delikatna wilgotność dalej będzie zauważalna. Wszystko przez to, że wałki od spodu szczotki pozostają mokre.

W przypadku jakichkolwiek błędów czy konieczności chociażby napełnienia lub opróżnienia pojemnika, otrzymamy nie tylko informację na ekranie, ale także komunikat głosowy. Niestety, jest on wyłącznie w języku angielskim.

Z technicznych aspektów dodam jeszcze, że Roborock Dyad ma moc silnika na poziomie 260 W, co generuje moc ssania wynoszącą 13000 Pascali. Nie jest to jakaś wybitna moc, porównując chociażby z Dreame P10 Pro, gdzie mamy 410 W i 22000 Pascali, Roborock Dyad wypada przeciętnie. W tym przypadku jednak mamy trzy, a nie jedną obrotową szczotkę. One też sprawiają, że skuteczność sprzątania jest większa.

Ograniczenia Roborock Dyad

Faktycznie, Roborock Dyad to bardzo skuteczny odkurzacz, który nieźle odkurza i myje podłogę. Jest jednak kilka ograniczeń, które rzuciły mi się w oczy podczas codziennej pracy.

Po pierwsze, Roborock Dyad słabo radzi sobie z czyszczeniem jakichś wgłębień, takich jak fugi czy bardziej zagłębione faktury podłóg. Wałki są sztywno osadzone w szczotce i nie dostosowują się do podłogi – dlatego też przy większych zabrudzeniach można zauważyć, że fugi nie są doczyszczone i trochę zabrudzeń tam zostaje.

Po drugie, szczotka jest bardzo wysoka i ma ograniczoną elastyczność. Okej, możemy ją obracać w każdym kierunku oraz odkurzać do przodu i do tyłu. Nie da się jednak za bardzo wygiąć jej pod kątem i posprzątać pod meblami czy w mniej dostępnych miejscach. Zresztą, w większości takich miejsc szczotka mogłaby się też nie zmieścić, ponieważ jest bardzo wysoka.

Niby mamy wycięcie z jednej strony do odkurzania przy cokołach. Jednak mimo to, w tym miejscu wysokość szczotki to jakieś 7 cm. U mnie, przy cokołach w kuchni, to wystarcza i mogę odkurzyć przy krawędzi. W pokoju przy meblach cokoły mam niższe, przez co tam nie mogę posprzątać.

Po trzecie, Roborock Dyad średnio sprawdzi się w mieszkaniach, gdzie mamy dużo dywanów. Przez to, że podawana jest woda (lub chociaż wałki są wilgotne) nie powinniśmy odkurzać dywanów. No, chyba, że wcześniej solidnie wysuszymy rolki, ale zawsze jest ryzyko, że i tak gdzieś zostanie nam trochę wilgoci.

Akumulator

Producent deklaruje, że zamontowana w urządzeniu bateria o pojemności 5000 mAh wystarczy na 35 minut pracy, co przełoży się nawet na 280 metrów odkurzonych podłóg. Nie wiem jak szybko trzeba by było odkurzać, żeby osiągnąć taki wynik 😅 Realnie myślę, że metraż jest tu mocno zawyżony albo dotyczy przejeżdżania szczotką w całkowicie pustych pomieszczeniach. Mając na uwadze kilka pokoi, poustawiane meble i inne przeszkody, jest to mało realne.

W praktyce jednak udaje się osiągnąć nawet dłuższe czasy pracy. Dwukrotnie w trybie automatycznym uzyskałem 42 minuty działania z dwoma przerwami: jedną na dolanie czystej wody, drugą na wylanie brudnej wody. W tym czasie porządnie odkurzyłem dwukrotnie mieszkanie o powierzchni niecałych 50 metrów. Odejmując od tego meble i dywan myślę, że podłogi wychodzi jakieś 70 metrów po jednym ładowaniu.

W trybie maksymalnym czas spada do około 18 minut. Wystarcza to jednak na pełne odkurzenie całego mojego mieszkania. Podczas takiego mycia, mając pełny pojemnik z czystą wodą i pusty na brudną, nie musiałem robić żadnych przerw w pracy przed rozładowaniem.

Pełne ładowanie trwa nieco ponad 4 godziny. Ładowanie może przebiegać wyłącznie po włożeniu do stacji ładującej.

Podsumowanie

Roborock Dyad został wyceniony na nieco ponad 2000 złotych. Czy to dobra cena? Z jednej strony jest to sprzęt, który skutecznie odkurzy i umyje podłogi. Usunie niemal wszystkie plamy, ale także wciągnie nawet większe elementy. Do tego mamy niezłe czasy pracy, wygodną obsługę i delikatną jazdę, są trzy obrotowe szczotki i osobne pojemniki na czystą i brudną wodę.

Odkurzacz wciąga nie tylko nieczystości, ale także nadmiar wody. Dzięki temu podłogi nie będą aż tak mokre, jak przy użyciu tradycyjnego mopa. Do tego mamy ekran z jasnymi komunikatami na temat stanu pracy, a całość dopełniają komendy głosowe wydobywające się z urządzenia. Świetna jest też stacja do ładowania, która nie tylko uzupełni energię odkurzacza, ale także pozwoli na samoczynne wyczyszczenie się wałków w szczotce.

Niestety, jest to sprzęt, który ma też kilka wad. Przede wszystkim mamy ogromną, mało elastyczną, niedostosowującą się do podłoża szczotkę. Przez to fugi nie zawsze zostaną doczyszczone, nie dotrzemy też pod meble czy do niższych cokołów. Sprzęt nie sprawdzi się w mieszkaniach, w których mamy sporo dywanów, a całość jest ciężka i trudna do przenoszenia.

Trzymam kciuki, żeby takich sprzętów na rynku pojawiło się więcej. O ile robotów sprzątających i odkurzaczy pionowych jest sporo, to takich mopujących jest jeszcze stosunkowo mało. Przydałoby się coś z bardziej zgrabną szczotką, z większym zakresem ruchów. Cena też mogłaby być nieco niższa.

Ogólnie wiec uważam, że Roborock Dyad to niesamowicie ciekawy sprzęt warty naszej uwagi. Pokazuje coś nowego – krok w fajną stronę, w którą mogą iść kolejne sprzęty. Jak dla mnie jednak przydałoby się kilka usprawnień i nieco niższa ceny.

A co Wy myślicie o Roborock Dyad? Sprawdziłby się w Waszych domach? Dajcie znać w komentarzach!

Roborock Dyad / fot. Kacper Żarski (oiot.pl)
Recenzja Roborock Dyad – odkurzacza stworzonego do pracy na mokro
Wnioski
Roborock Dyad to bardzo ciekawy sprzęt, który pokazuje ciekawą stronę, w którą mogą iść sprzęty ułatwiające sprzątanie domu. Ten model jednak potrzebuje jeszcze kilku drobnych poprawek i nieco niższej ceny.
Zalety
Skuteczne mycie i sprzątanie
Osobne pojemniki na czystą i brudna wodę
Stacja ładująca z funkcją automatycznego czyszczenia
Całkiem długi czas pracy
Łatwość prowadzenia i obsługi
Komunikaty głosowe i informacje na ekranie
Wady
Spora waga urządzenia
Podłoga dalej zostaje delikatnie wilgotna
Mało elastyczna, ogromna szczotka
Problemy z doczyszczaniem fug
Sprzęt nie sprawdzi się na dywanach
7
Ocena