Recenzja robota sprzątającego Proscenic M8 Pro - z mopowaniem i stacją opróżniania

Recenzja robota sprzątającego Proscenic M8 Pro – z mopowaniem i stacją opróżniania

7.8
Ocena

Do pewnego momentu nie do końca rozumiałam fascynację naszego redakcyjnego Kacpra odkurzaczami automatycznymi. Im jednak więcej tego typu sprzętu przechodzi przez moje ręce, tym dostrzegam pewnego rodzaju zwiększenie zainteresowania i poszukiwanie najlepszego z nich. Czy Proscenic M8 Pro, który trafił do mnie na testy tym razem, to sprzęt choćby zbliżony do ideału? Postarajmy się to zweryfikować.

A cóż to jest, ten Proscenic M8 Pro?

Proscenic M8 Pro jest jednym z odkurzaczy automatycznych firmy Proscenic, w ofercie której znaleźć można kilka modeli robotów – zarówno wyłącznie odkurzających, jak i mopujących, ze stacją opróżniania, jak i bez. Do testów otrzymałam model M8 Pro, który nie jest najmocniejszym z portfolio producenta, ale jednocześnie nie jest też najtańszy. 

Aktualnie Proscenic M8 Pro kosztuje ok. 1899 złotych (w geekbuying.pl, skąd dostałam go do testów), co wydaje się uczciwą kwotą jak na to, co sobą reprezentuje – przynajmniej patrząc na papierowe parametry techniczne. A jak jest w rzeczywistości? Czas się o tym przekonać.

Proscenic M8 Pro jest jednym z tych robotów odkurzających, w których znajdziemy wieżyczkę z laserem – ona sama ma ok. 2 cm wysokości (a podłączając element do mopowania całość podnosi się o kolejne niecałe 2 cm), co sprawia, że niestety robot nie wjedzie w każdą szparę pod meblami czy sofą (musicie być tego świadomi). Dzięki niemu jednak mamy sprawną nawigację po mieszkaniu i brak obijania się o wszystko, co znajduje się na jego drodze – a więc coś za coś.

Sam odkurzacz wygląda jak większość tego typu sprzętu – okrągła baza, z błyszczącą obudową na górze, która lubi zbierać zarówno kurz, jak i odciski palców (co w przypadku robotów sprzątających raczej nie gra roli). U góry mamy panel szybkiego dostępu do najważniejszych opcji – włączania robota w trybie odkurzania oraz powrotu do domu.

Robota można w szybkim tempie rozłożyć na części pierwsze i uzyskać dostęp do pojemnika na brud (280 ml) i pojemnika na wodę (300 ml). Wodę wlewa się w miejsce otaczające pojemnik na kurz, przez niewielki otwór zamykany gumową zawleczką – podczas pracy nie sądzę, by miał szansę się rozszczelnić.

Główna szczotka sprzątająca wykonana jest z połączenia gumy i włosia, w które już od razu mogę powiedzieć, że lubią wkręcać się włosy i sierść zwierząt. Jasne, można je oczyścić, korzystając z dodawanego do zestawu akcesorium pomagającemu w tym zadaniu lub po prostu korzystając z nożyka. Wciąż jednak uważam, że zastosowane w odkurzaczach marki iRobot rozwiązanie z wyłącznie gumowymi szczotkami to strzał w dziesiątkę – pozbywanie się z nich włosów to dosłownie chwila-moment, tutaj trwa to chwilę dłużej.

Boczna szczotka wygląda dość niepozornie, ale i nie ma stawianych przed sobą nie wiadomo jak ważnych zadań – wystarczy, że odpowiednio zgarnia pod główną szczotkę nieczystości spod krawędzi mebli czy innych zakamarków, gdzie robot nie jest w stanie wjechać całym sobą.

Odkurzacz, jak i stacja czyszcząca, wykonany jest z tworzywa sztucznego, do którego jakości nie mam zastrzeżeń. Wszystkie elementy zdają się być spasowane odpowiednio, a i zderzaki sprawiają dobre wrażenie. Nie ma tu nic w jakości wykonania z najwyższej półki, ale nie jest to wada – zwłaszcza, gdy producent wpadł na pomysł, by plastiki w większości były matowe, a nie błyszczące (o jak dobrze! – mała rzecz, a cieszy).

Stacja czyszcząca, czy też stacja opróżniania, jak ja to nazywam, ma 35 cm wysokości, dzięki czemu jest spora szansa, że zmieści się na przykład pod Waszą półkę z telewizorem (u mnie bez problemu). Na bazie znajdziemy dwa przyciski – przywoływanie robota i start odkurzania, jak również ikonę poziomu naładowania robota (ale wyłącznie orientacyjną – bez procentowego stanu).

Czy czegoś mi brakuje? Może nieco miejsca do schowania nadmiaru przewodu sieciowego. Fajnie by też było, gdyby Proscenic pomyślał o dodatkowym miejscu wewnątrz bazy do przechowywania zapasowego worka na śmieci. Ale oprócz tego – wszystko jest na swoim miejscu, a moje pomysły to wyłącznie fanaberie, które poznałam – co ważne – w droższych robotach sprzątających.

A co w ogóle znajdziemy w zestawie z Proscenic M8 Pro? Przede wszystkim dwie ściereczki do mopowania, akcesorium ułatwiające czyszczenie szczotki głównej, pilota wraz z dwoma bateriami AAA, dwa filtry HEPA (jeden w odkurzaczu), dwa zapasowe worki na śmieci oraz zapasową szczotkę boczną.

Parametry techniczne Proscenic M8 Pro:

  • typ silnika: bezszczotkowy,
  • moc ssania: 3000 Pascali,
  • skanowanie wielokierunkowe LDS 8.0,
  • akumulator: 5200 mAh (czas ładowania: ok. 4 godzin),
  • pojemność pojemnika na kurz: 280 ml,
  • pojemność zbiornika na wodę: 300 ml,
  • worek na kurz: 4,3 l,
  • efektywność zbierania kurzu: 98%,
  • pamięć wielu pięter (aplikacja zapamiętuje więcej niż jedną mapę – przydatne zwłaszcza w domach jednorodzinnych),
  • automatyczny powrót do bazy po zakończonym sprzątaniu,
  • hałas: 60-68 dB,
  • wymiary (dł x szer x wys): 35 x 35 x 13,5 cm,
  • waga: 3,5 kg.

Aplikacja

Do obsługi Proscenic M8 Pro służy aplikacja o nazwie Proscenic (dostępna zarówno w Google Play, jak i App Store). Co ciekawe jednak, po wyjęciu robota z pudełka i sczytaniu kodu QR z instrukcji obsługi, przeniosło mnie do aplikacji o tej samej nazwie, która nie jest już obsługiwana i kieruje do kolejnego programu, który podlinkowałam przed chwilą. Nie zdziwcie się zatem, gdy będziecie musieli pobrać drugą aplikację (pierwszą od razu będzie można wywalić do kosza).

Aplikacja jest spolszczona, ale nie w pełni – część menu dostępna jest w naszym języku, druga część wyłącznie po angielsku (jest szansa, że producent dopracuje to w jakiejś aktualizacji – o ile takie są w ogóle przewidziane; mam nadzieję, że tak!). Robot potrafi też wydawać komunikaty głosowe, ale tu już niestety o wsparciu dla języka polskiego nie ma mowy – jest za to angielski, włoski, hiszpański, niemiecki i kilka innych. 

Poziom głośności komunikatów robota można zmieniać w aplikacji, jak również całkowicie go wyłączyć (aczkolwiek polecam choć ciche zostawić – szybko dowiecie się w ten sposób, że np. robot zaklinował się w kablach).

Recenzja robota sprzątającego Proscenic M8 Pro - z mopowaniem i stacją opróżniania

Ekran główny po wejściu w urządzenie dodane do aplikacji jest prosty, aczkolwiek początkowo może zająć chwilę zorientowanie się we wszystkich dostępnych opcjach. Zacznijmy nietypowo od dołu – to właśnie tutaj znajdziemy informację o poziomie naładowania baterii, czasie pracy i obszarze odkurzonym podczas ostatniego cyklu. Tuż obok możemy też uruchomić odkurzacz. 

Nieco wyżej po prawej stronie mapki znajduje się ikona, której na pierwszy rzut oka nie widać – z punktu widzenia użytkownika to raczej średnio intuicyjne. Kliknięcie na nią pokazuje menu, z poziomu którego możemy postawić wirtualne ściany (obszary, których odkurzacz nie będzie mógł przekroczyć), znaleźć robota (wtedy z robota poleci krótka melodia, pozwalająca odnaleźć go w mieszkaniu), opróżnić pojemnik na nieczystości, ustawić głośność komunikatów i oświetlenie robota, jak również poziom mopowania oraz moc ssącą odkurzacza.

Po środku ekranu znaduje się mapa, która obrazuje ostatni przejazd robota – jest na tyle dokładna, że potrafi pokazać nawet, jak odkurzacz objeżdża teren wokół każdej nogi krzesła biurowego. Niestety, widać też na niej to, do czego wrócę jeszcze nieco później – nie w każde miejsce robot zawsze dojeżdża (dlaczego? nie mam pojęcia).

U góry aplikacji mamy szybkie wywołanie akcji – sprzątanie, mopowanie w jodełkę, sprzątanie konkretnego pokoju, sprzątanie obszaru lub sprzątanie punktowe. Wszystkie są na tyle jasno nazwane, że mogę powstrzymać się przed opisywaniem każdego z nich z osobna – wierzcie mi, strata czasu (wszystkie działają odpowiednio dobrze).

Nad akcjami mamy jeszcze dwie ikonki – powiadomienia z aplikacji (o zakończeniu sprzątania, starcie opróżniania pojemnika na brud czy zakończeniu tego procesu). Wszystkie te wiadomości mamy niestety w języku angielskim. Są bardzo proste i raczej nikt nie będzie miał problemu z ich zrozumieniem, ale jednak kłuje w oczy fakt, że większą część aplikacji udało się spolszczyć, a tej nie (być może to kwestia czasu).

Została nam jeszcze tylko jedna ikona (menu hamburgerowe w prawym górnym rogu), która przenosi do ustawień Proscenic M8 Pro. To właśnie tutaj podzielimy zmapowany obszar na poszczególne pomieszczenia i dodamy im nazwy, ustawimy obszary ręcznie, jeśli uznamy, że tak będzie ładniej wyglądało (lub też będzie dokładniejszy podział, co raczej nie ma znaczenia) lub też zresetujemy mapę mieszkania, by zmapować je jeszcze raz.

W aplikacji mamy też harmonogram sprzątania, dzięki któremu możemy ustawić, by robot włączał się o wybranej przez nas porze danego dnia w wybranym trybie (sprzątanie, sprzątanie obszaru lub pokoju). Jest też historia sprzątania, dzięki której wiem, że robot dzielnie sprzątał u mnie 16 razy przez 362 minuty, podczas których odkurzył / umył obszar o łącznej powierzchni 304 m2. Każda historia zawiera mapę sprzątania, więc można sobie swobodnie podejrzeć, jaką trasę pokonał odkurzacz.

Odkurzacz możemy też udostępnić domownikom, jeśli nie chcemy zarządzania nim zostawiać wyłącznie na swojej głowie. Aplikacja jest też o tyle fajna, że określa cykl życia (czy też zużycia) części robota – ile godzin pracy pozostało do wymiany filtra, szczotki bocznej i szczotki głównej i w ilu procentach są zużyte poszczególne elementy (patrząc po tych statystykach, filtr zużywa się najszybciej).

Ważne jest również ustawienie stacji opróżniającej (w aplikacji zwanej odsysającą). Możemy zdecydować, by pojemnik odkurzacza opróżniał się automatycznie co trzy cykle sprzątania, dwa lub co każdy (lub też całkowicie wyłączyć tę funkcję – ale wtedy po co mieć robota ze stacją…).

W aplikacji jest też dostępny pilot do sterowania robotem, ale nie sądzę, by ktokolwiek z niego miał korzystać.

Proscenic M8 Pro w praktyce

Im więcej robotów sprzątających testuję, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że każdy z nich ma swoje widzi mi się i jeszcze nie trafiłam na taki, który we wszystkich aspektach byłby ideałem. Proscenic M8 Pro również nim nie jest. 

Na początek ważne info: dostępne są trzy tryby ssania: maksymalny o mocy 3000 Pascali, standardowy – 1500 Pascali oraz cichy – 800 Pascali. A teraz do rzeczy – czas na sprzątanie!

Zacznijmy od tego, że Proscenic M8 Pro nie ma problemów z obijaniem się o meble czy listwy przypodłogowe, co wcale nie jest oczywistością w tego typu sprzęcie. Do tego odkurza z zaskakująco dobrą skutecznością, choć… czasem mocno wybiórczo. Nie wiedzieć czemu, odkurzacz często nie wjeżdża w strefę znajdującą się na końcu biura – zupełnie bez powodu. Oczywiście, mogę go tam wysłać ręcznie, ale przecież nie o to chodzi.

Niestety, Proscenic M8 Pro plącze się w kablach i sznurówkach – za każdym razem, gdy wjeżdża pod moje biurko, krzyczy z błędem, że trzeba go uwolnić. Podobnie zresztą, gdy odkurza przedpokój. Trochę szkoda, bo gdy odkurzacz działa, gdy nie ma mnie w domu, to jak się zaklinuje, to już po ptokach – dopóki nie wrócę, nie będzie kontynuował sprzątania.

Odkurzacz radzi sobie z panelami, gresem i dywanami o krótkim włosiu. Niestety, ma spory problem z wjazdem i pracą na dywanach z dłuższym włosiem – nie potrafi na nie wjechać, ani tym bardziej się po nich poruszać. Co ciekawe jednak, z wjazdem na dość wysoką podstawę drapaka dla kota radzi sobie bezproblemowo (co oznacza, że problem stanowi miękkość podstawy, a nie jej wysokość).

Recenzja robota sprzątającego Proscenic M8 Pro - z mopowaniem i stacją opróżniania

Samą skuteczność odkurzania w trybie standardowym (w którym najczęściej korzystałam z odkurzacza) określiłabym jako co najmniej dobrą. Dywany i podłogi po przejechaniu odkurzacza wyglądają na odkurzone, nie ma na nich śladu po bieżących okruchach czy sierści kota. Nieźle też zbiera koci żwirek i pozostałości po zabawkach (typu piórka czy szeleszczące elementy wędek).

Zastrzeżenie mam właściwie tylko do tego, że czasem zdarza mu się zgłupieć i jeździć trochę na opak – niby jedzie zawsze podobną trasą, ale jednak czasem ominie niektóre rejony, co widać np. po niesprzątniętym żwirku. Dodatkowo, zwłaszcza wracając do swojej stacji opróżniania, lubi zahaczać o wszystko, co znajduje się na jego drodze – w moim przypadku to akurat lekka kuweta, którą robot najnormalniej w świecie przesuwa swoim impetem.

Proscenic M8 Pro odkurzając w trybie automatycznym działa z raczej standardową głośnością, natomiast to, na co chciałabym zwrócić Waszą uwagę, to obecność trybu cichego – wracając do stacji opróżniania czy też jadąc we wskazany obszar do sprzątania, robot robi to właściwie bezgłośnie.

A i samo automatyczne opróżnianie pojemnika na brud (zasysanie jego zawartości do stacji opróżniania) jest cichsze niż w przypadku iRobot Roomba J7+. Obecność stacji sprawia, że właściwie Proscenic M8 Pro, korzystając z niego wyłącznie do odkurzania, staje się bezobsługowy – trzeba jedynie pamiętać o wymianie worków w stacji oraz o usuwaniu włosów ze szczotek odkurzacza co jakiś czas.

Cykl sprzątania w przypadku mojego mieszkania wynosi ok. 25-30 minut – w tym czasie urządzenie rozładowuje się w ok. 22-25% w trybie turbo, w którym to jest dużo głośniejszy niż w trybie normalnym, bo i używa większej mocy ssącej (3000 Pascali). W trybie normalnym odkurzenie tej samej powierzchni (ok. 25 m2) zajmuje ok. pół godziny i zużywa ok. 14-15% baterii (moc ssania to 1500 Pascali).

Producent deklaruje, że w trybie cichym odkurzacz jest w stanie pracować na baterii nawet 250 minut i posprzątać w tym czasie powierzchnię wynoszącą ok. 320 m2.

Ale nie samym odkurzaniem człowiek żyje – co z mopowaniem?

No bo właśnie – Proscenic M8 Pro, jak już przecież wiecie, to robot sprzątający z opcją mopowania. Wewnątrz jego konstrukcji znajduje się pojemnik na wodę o pojemności 300 ml, który wystarcza na odświeżenie podłóg na powierzchni ok. 25 m2. I powiedzmy sobie to wprost: mopowanie w domyślnie ustawionym trybie (średnim) trudno nazwać nawet odświeżeniem podłogi. Na szczęście są jeszcze dwa wyższe tryby – wysoki i bardzo wysoki, ale o tym za chwilę.

Zacznijmy od tego, że aby móc uruchomić opcję mopowania, należy wpierw założyć akcesorium z przyczepioną rzepami ścierką, ówcześnie oczywiście uzupełniając zbiornik na wodę. Dopiero po wykonaniu tych kroków w aplikacji będzie możliwe włączenie mopowania.

Robot porusza się w kształt litery Y, dzięki czemu to mopowanie ma być dokładniejsze. Problem tkwi w tym, że robot nie odróżnia powierzchni, po której jedzie, dlatego niezależnie od tego, czy porusza się w danej chwili po panelach, gresie czy dywanach, cały czas kontynuuje cykl mopowania.

Co więcej, jeśli robot najpierw przejechał po panelach i stamtąd zgarnął żwirek znajdujący się wokół kuwety, a następnie wjechał na dywan o krótkim włosiu, pozostałości żwirku trafiają na dywan. Trudno powiedzieć dlaczego to w ogóle ma miejsce, skoro nieczystości powinny trafiać od razu do pojemnika na niego, ale najprawdopodobniej część z nich po prostu przyczepia się do ścierki i stąd takie niechciane sytuacje.

Jeśli chodzi o samo mopowanie podłóg, tryb automatyczny to nic więcej jak wyłącznie delikatne zwilżanie ścierki, która zostawia za robotem wyłącznie ledwo widoczny (a często nawet nie) ślad – w dodatku nie na całej powierzchni ścierki, a tylko w miejscach, z których z robota podawana jest woda (a jest podawana dwoma niewielkimi otworami).

A jak się sprawdza mopowanie w trybie turbo (czyli najwyższym)? Zdecydowanie lepiej. Cykl mopowania pozostawia po sobie wyraźnie zwilżoną powierzchnię. Co prawda nie ma mowy o żadnym poważniejszym myciu czy też szorowaniu (co to, to nie), ale delikatne przejechanie podłogi, by ją rzeczywiście – odświeżyć, to jest do zrobienia. Trudno jest natomiast za jego pomocą usunąć choćby delikatnie zaschnięte plamy po kawie czy soku – takich efektów się nie spodziewajcie.

Zmierzając ku końcowi dodam jeszcze, że Proscenic M8 Pro można dodać do aplikacji Google Home i sterować robotem głosowo – m.in. możemy w ten sposób włączyć lub zakończyć sprzątanie. Do naszej dyspozycji jest też asystent głosowy Amazon Alexa, ale nie miałam okazji sprawdzić, jak działa.

Po dwóch tygodniach testów robot wygląda tak:

Widać wyraźnie ślady zderzania się odkurzacza z różnego rodzaju powierzchniami, ale musicie mi uwierzyć, że są to sporadyczne przypadku. Co więcej, na pierwszej linii frontu jest lekko wysunięta poza obrys robota guma, która skutecznie zbiera na siebie i amortyzuje ewentualne zderzenia.

Podsumowanie

Podsumowując ostatnie dwa tygodnie spędzone przez Proscenic M8 Pro w zaciszu mojego mieszkania muszę przyznać, że zrobił na mnie ogólnie dobre wrażenie. Codzienne sprzątanie jest skuteczne na tyle, by podłogi były stale odświeżone i wolne od żwirku, farfocli czy innego rodzaju kurzu. Jasne, zdarzają się robotowi małe wpadki, jak zaplątanie się w kable/sznurówki, nie dojechanie do końca mieszkania czy zahaczanie o coś po drodze do stacji dokującej, ale w ogólnym rozrachunku są to małe rzeczy, na które – moim zdaniem – można przymknąć oko.

Jeśli chodzi o samą skuteczność odkurzania, to trzeba spojrzeć w ujęciu bardziej ogólnym. Moc ssania na najwyższym trybie to poziom 3000 Pascali – wyższy niż sporo robotów odkurzających, które przeszły przez nasze ręce. Dla porównania, jak słusznie kiedyś wypunktował Kacper – Roborock S6 Pure i Trouver Finder mają 2000 Pa, Xiaomi Mi Robot Vacuum Mop Pro – 2100 Pa, Viomi SE czy Xiaomi Mi Robot Vacuum Mop Essential – 2200 Pa, a Roborock S7 – 2500 Pa. Ale są też oczywiście modele o takiej samej mocy, jak na przykład Mi Robot Vacuum-Mop 2 Pro (3000 Pa) czy wyższej – Dreame L10 Pro, Neatsvor X600 lub też Mi Robot Vacuum-Mop 2 Ultra, które mają moc 4000 Pascali.

Ale odkurzanie to w przypadku Proscenic M8 Pro nie wszystko – mamy tu przecież jeszcze opcję mopowania. I co prawda można wybrać pomiędzy jednym z czterech trybów zwilżania podłóg, to jednak tylko najwyższy z nich jest moim zdaniem używalny – tylko po jego użyciu podłogi faktycznie sprawiają wrażenie odświeżonych na tyle, by zobaczyć odpowiednio widoczny ślad po przejechaniu ścierki. Wciąż jednak nie na tyle, by poradził sobie z zaschniętymi plamami.

Zastrzeżenia mam natomiast do braku wykrywania przez odkurzacz dywanów w trybie mopowania – po wjechaniu na dywan, robot dalej chce mopować, w efekcie czego dywan staje się odczuwalnie zroszony wodą. Ratunkiem pozostaje ustawienie ścian wirtualnych, przez które robot nie może przejechać. Ale szkoda – wykrywanie dywanów w trybie mopowania powinno działać z automatu.

Jeśli chodzi o inne aspekty, warto zwrócić uwagę na aplikację, która może nie jest do końca przejrzysta, ale zapewnia dostęp do wszystkich opcji (szkoda też, że nie jest do końca spolszczona). Wskaźnik laserowy (lidar IPNAS 4.0) zupełnie dobrze ogarnia nawigowanie po zakamarkach mieszkania podczas sprzątania – gorzej z powrotem do stacji, podczas którego potrafi zahaczać o rzeczy na drodze (które podczas sprzątania wcześniej skutecznie omijał!).

Do tego możliwość tworzenia harmonogramów pracy i korzystania z Asystenta Google / Amazon Alexa i mamy sprzęt, który sprawdzi się jako pomocnik dbania o zachowanie czystości w przestrzeni domowej.

_

Odkurzacz do testów dostarczył sklep geekbuying.pl, w którym to Proscenic M8 Pro kupicie aktualnie za 1899 złotych.

Dla naszych Czytelników mamy kod rabatowy, obniżający cenę urządzenia o 120 złotych – wystarczy, podczas składania zamówienia, wpisać: 74P4AZYB.

Recenzja robota sprzątającego Proscenic M8 Pro - z mopowaniem i stacją opróżniania
Recenzja robota sprzątającego Proscenic M8 Pro – z mopowaniem i stacją opróżniania
Wnioski
Zalety
skuteczne odkurzanie
brak potrzeby codziennego oczyszczania pojemnika na brud, dzięki stacji opróżniania nieczystości
mapy pomieszczeń z opcją wskazania miejsc bez dostępu
długi czas pracy
możliwość tworzenia wielu map
zawartość zestawu sprzedażowego
Wady
ciekawe przypadki, podczas których odkurzając nie dojeżdża do końca mieszkania
mopowanie to bardziej przejechanie mokrą szmatką po podłodze (delikatne odświeżenie) niż faktycznie mycie podłogi
braki w spolszczeniu aplikacji
brak komend głosowych w języku polskim
łatwe zaplątywanie się w kable / sznurówki
brak rozpoznawania dywanów podczas mopowania
brak obsługi WiFi 5 GHz
7.8
Ocena